Katarzyna Dowbor znana nam jest przede wszystkim z programu “Nasz nowy dom”, w którym to pomaga biednym i poszkodowanym przez los rodzinom wyremontować domy.

Na pierwszy rzut oka ciężko stwierdzić ,że Katarzyna mogłaby być chora. Zawsze pełna wigoru i energii…

O chorobie dowiedziała się przypadkiem. Podczas kręcenia jednego z jej programów, który był o tematyce zdrowotnej. Udała się ona do Wojskowego Instytutu Medycznego przy ulicy Szaserów w Warszawie, aby przeprowadzić wywiad z lekarzem. Kiedy doktor spojrzał w oczy Katarzyny Dowbor, powiedział jej by pilnie przyszła do niego na badanie.

Lekarz zapewnił, że wizyta potrwa kilka minut. Jednak jak się okazało trwała nieco dłużej.

-Dr Dąbrowiecki zajrzał w to oko i mówi: nie podoba mi się. Powiedziałam, że już się leczę u okulisty. – Proszę być jutro u mnie na badaniach – stwierdził autorytatywnie. Ja na to, że nie mam czasu. – Proszę być na ósmą, to potrwa chwileczkę. Zgodziłam się, ale ta chwila trwała do popołudnia – mówiła w wywiadzie dla Vivy.

Lekarz początkowo podejrzewał, że Katarzyna Dowbor cierpi na raka mózgu. Na szczęście diagnoza nie była aż tak przerażająca, jednak dziennikarka do końca życia będzie musiała przyjmować leki. Leki na tarczycę.

“Kiedy zrobiliśmy wszystkie badania, okazało się, że mam silną nadczynność tarczycy. TSH wyszło koszmarnie, jakieś 0,0001” – wyjaśnia Katarzyna Dowbor.

Niestety to choroba nieuleczalna, która wymaga systematycznego przyjmowania leków, a to nie łatwe przy tak napiętym grafiku.

To może Cię zainteresować:  Papież Franciszek powiedział polskim biskupom: Cennik w Kościele to barbarzyństwo!