Ivan był dziewięciolatkiem, który był mały, niezdarny i zaniedbany. No bo jakie może być dziecko, które wychowuje się w domu bez miłości i za wszystko dostaje lanie.

Ivan trafił do szpitala. Niestety z powodu licznych obrażeń zmarł, lekarz znalazł w jego rączce list:

„ Kochana mamo i tato. Przepraszam, że jestem mały, brzydki i niezdarny. Chciałem żebyście mnie kochali i mogli być ze mnie dumni ale nie mogliście, bo na to nie zasłużyłem..”

W pamiętniku chłopca znajdowały się strzępy jego smutnego życia:

„ Nazywam się Ivan. Mam 8 lat. Bardzo kocham moich rodziców, ale oni mnie nie kochają. Krzyczą na mnie, biją i karzą za wszystko. Niczego nie robię dobrze. Chodzę do szkoły ale nie mam żadnych kolegów. Wszyscy się ze mnie śmieją, że jestem mały, żałosny i mam zniszczone ubrania. Odsuwam się na bok, żeby nie dawać im ciągle nowych powodów do nabijania. Bardzo chciałbym mieć chociaż jednego kolegę. Nie czuję się w szkole dobrze, bo ciągle mi coś nie wychodzi i nie mam kogo poprosić o pomoc.

Do domu nie lubię wracać jeszcze bardziej. Dzisiaj koledzy popchnęli mnie i przewróciłem się prosto w kałużę. Tak strasznie się śmiali ale w domu było jeszcze gorzej. Kiedy mama mnie zobaczyła całego mokrego, wyzwała od idiotów, uderzyła w twarz i zaciągnęła do pokoju. Za karę nie dostałem obiadu.

Chciałbym, żeby mama mnie kiedyś przytuliła, pocałowała i pocieszyła. Ale ona mnie nie lubi, zawsze jej przeszkadzam i ją denerwuję. Nie wiem co mógłbym zrobić żeby mnie pokochała. Bardzo się staram, ale im bardziej się staram, tym mniej mi wychodzi.

Wczoraj dostałem złą ocenę. Bałem się wracać do domu. Wiedziałem, że dostanę lanie. Najpierw zbiła mnie mama, a potem jeszcze, gdy tata wrócił wściekł się również. Uderzył mnie zabawką. Ręka, którą się zasłoniłem, bardzo mnie bolała, nie mogłem nią ruszać. Szpitalu miałem powiedzieć, że się przewróciłem na zabawkę. Kiedy leżałem w szpitalu, rodzice mnie nie odwiedzali. Patrzyłem z zazdrością na inne dzieci, których rodzice byli przy nich cały czas. Pielęgniarki mnie pocieszały, że ktoś zaraz do mnie przyjdzie ale nikt nie przychodził. Dopiero jak wychodziłem do domu przyjechali po mnie. Tęskniłem za nimi. Kocham ich.

To może Cię zainteresować:  Uczestniczka programu "Nasz nowy dom", zmarła 2 miesiące po wprowadzeniu się do nowego domu.

W szkole Pani prosiła, żebyśmy narysowali nasze, największe marzenie. Dzieci rysowały różne zabawki jakie chciałyby dostać. Ja narysowałem tylko mamę i tatę z synkiem, którzy się uśmiechają i grają razem w grę. Kiedy przyszła moja kolej dzieciaki parsknęły śmiechem. A ja się popłakałem. Wyjaśniłem Pani, że marzę tylko o rodzinie, w której byłoby miło, a oni śmiali się jeszcze bardziej. Pani mnie chyba zrozumiała, bo po jej policzku popłynęła łza.

Wczoraj znowu oberwałem. Właściwie już nie wiem dlaczego. Tata chyba też nie wiedział, bo powtarzał, że teraz wreszcie zapamiętam. Ale ja nawet nie wiedziałem co, bo tego nie mówił. Bił aż się zmęczył. Odchodząc nazwał mnie kretynem. Chciałbym żeby chociaż mama chciała mnie teraz przytulić…

Znowu narozrabiałem. Wylałem herbatę. Tata uderzył mnie tak, że nie mogę ruszać ręką.

Czasem boli mnie coś w klatce piersiowej. Nie mówię o tym rodzicom, bo by się wściekli, że znowu jakiś kłopot im robię. Ale czasem boli naprawdę mocno. Kiedy byłem w szpitalu, lekarz mówił do moich rodziców, że mają mnie przywieźć na jakieś badania ale chyba zapomnieli. Czasem nie mogę oddychać tak mnie boli. Najbardziej jak się zdenerwuję albo jak na mnie krzyczą. Chciałbym wtedy zniknąć, żeby tylko przestali. Ale i tak ich kocham.”