Od 1 stycznia 2021 roku płaca minimalna ma wynosić 2800 złotych, a minimalna stawka godzinowa 18,30 złotego – wynika z projektu rozporządzenia Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Oznacza to, że osoby z najniższą krajową dostaną podwyżkę w wysokości 200 złotych brutto.

Rząd podjął decyzję w sprawie pensji minimalnej w 2021 roku, niestety, tysiące Polaków musi pożegnać się z nadziejami na znaczącą podwyżkę. Podczas zeszłorocznej kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość obiecywało podniesienie kwoty płacy minimalnej do 3000 złotych brutto, związki zawodowe domagały się stawki wyższej jeszcze o 100 złotych. Niestety, do takich podwyżek w przyszłym roku nie dojdzie.

– W projekcie proponuje się ustalenie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę na poziomie 2 800 zł (co oznacza wzrost w stosunku do wysokości obowiązującej w roku bieżącym o 7,7% oraz relację do prognozowanego na 2021 r. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na poziomie 53,2%) i minimalnej stawki godzinowej dla określonych umów cywilnoprawnych na poziomie 18,30 zł – czytamy w projekcie rozporządzenia. 

Przy obecnej pensji minimalnej brutto, pracownik na rękę dostawał 1920 złotych. Po podwyżce będzie to kwota do 2062 złotych.

źródło tvn24.pl, pikio.pl

Informacje o koronawirusie w Polsce

Codziennie dochodzą do nas informacje o nowych przypadkach zakażeniami koronawirusiem w Polsce. Tak jest też dzisiaj.

Ministerstwo Zdrowia opublikowało wpis na twitterze, w którym ogłaszają nową liczbę zakażonych koronawirusem (SARS-CoV-2) w Polsce! Liczby są przerażające…

Oto wpis minsterstwa:

Mamy 595 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia #koronawirus z województw: mazowieckiego (150), małopolskiego (84), śląskiego (76), pomorskiego (52), łódzkiego (44), podkarpackiego (37), wielkopolskiego (30), kujawsko-pomorskiego (28), opolskiego (23), dolnośląskiego (17),zachodniopomorskiego (14), warmińsko-mazurskiego (11), świętokrzyskiego (10), lubuskiego (8), lubelskiego (6) i podlaskiego (5). Z przykrością informujemy o śmierci 8 osób zakażonych koronawirusem (wiek-płeć, miejsce zgonu): 66-M, 64-M, 86-M, 85-M Kraków, 54-K Poznań,82-K Racibórz, 81-K Szczuczyn, 29-M Gdańsk. Wszystkie osoby miały choroby współistniejące. Liczba zakażonych koronawirusem: 57 279/1 885 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).

Nowe powiaty z “czerwonymi i żołtymi strefami”

Ministerstwo Zdrowia właśnie przekazało najnowsze informacje w sprawie listy powiatów, znajdujących się w strefach o zwiększonym rygorze sanitarnym. Aktualizacja jest dość zaskakująca ponieważ pomimo tego, iż przypadków jest coraz więcej lista zagrożonych rejonów zamiast się powiększać to zmniejszyła się o jeden region. Pierwsza wersja zawierała 19 powiatów i miast na prawie powiatów, teraz obostrzenia obowiązują w 18 regionach. Lista ma być aktualizowana dwa razy w tygodniu.

Aktualnie w strefie czerwonej znalazły się powiaty: ostrzeszowski, nowosądecki, Nowy Sącz, wieluński, Ruda Śląska, rybnicki, Rybnik, wodzisławski oraz Jastrzębie Zdrój. W strefie żółtej natomiast znalazły się powiaty: Żory, cieszyński, oświęcimski, pszczyński, raciborski, limanowski, Biała Podlaska, grajewski i nowotarski.

Jackowski zdradził kiedy epidemia może się zakończyć

Krzysztof Jackowski to jasnowidz, w którego wizje wierzy wielu ludzi. Część z nich czeka na kolejne audycje publikowane przez Jackowskiego w internecie, by usłyszeć, co ma czekać świat w najbliższym czasie. Fani często zadają też Jaskowskiemu pytania, dotyczące przyszłości. Jedno z mnich dotyczyło tego, kiedy możemy spodziewać się zakończenia epidemii koronawirusa.

– Jeżeli obserwowaliście, tam jest taka wypowiedź moja. Kiedy się zaczęła pandemia, zatytułowałem to tak, że kilka razy te same literki pisałem: koronawirus. Wtedy kiedy dużo ludzi się zlękło, kiedy zrobiono panikę, ja powiedziałem, żeby nie dać się zastraszyć, że patrząc na statystyki, coś jest nielogicznego w tym wszystkim – opowiadał Jackowski w programie opublikowanym na youtubie, który nagrywał spacerując polską plażą. Jackowski przypominał, że zapowiadał, iż zaczyna się pewien nonsens, co obecnie – jego zdaniem – ma dostrzegać coraz więcej osób.

Mówiąc o tym, jasnowidz postanowił udzielić odpowiedzi na pytanie, kiedy skończy się epidemia. Jego odpowiedź zaskakuje.

– Wirus jest polityczny, więc wirus tak szybko nie minie, bo służy innemu celowi, o którym się niebawem dowiecie – przewiduje jasnowidz z Człuchowa, Krzysztof Jackowski.

Co sądzicie o słowach jasnowidza?

Szumowski odpowiada na zarzuty dot. “fałszywej pandemii”

Po raz pierwszy od początku epidemii, Łukasz Szumowski zdecydował się skomentować popularny w kręgach alternatywnych temat spiskowego charakteru epidemii. Minister zdrowia skomentował okładkę tygodnika „Sieci”, która sugeruje, że epidemia nie istnieje i jest jedynie spiskiem ze strony władzy.

Mam wrażenie, że ktoś tu pisze książkę z gatunku fantastyki. (…) Jest to trochę obrażające pamięć choćby tych ponad 1,8 tys. osób, które zmarły. Przypomnę, że w sezonie grypowym grypa nie jest tak brutalna. Jak ktoś widzi takie spiski, to należy się zastanowić nad swoim zdrowiem psychicznym.

Duży błąd, ministerstwo potwierdziło

Jeszcze w piątek 8 sierpnia Ministerstwo Zdrowia informowało, że od początku pandemii koronawirusa w Polsce wykonano ponad 2,4 mln testów na koronawirusa. Dzień później te dane zrewidowano. W sobotę pojawiła się informacja, że Województwa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Kielcach błędnie raportowała testy, „co przełożyło się na pomyłkowe zapisanie w raporcie ok. 230 tys. testów”, które odjęto od ogólnej puli przeprowadzonych badań.

– Z uwagi na błąd w raportowaniu testów przez WSSE Kielce, co przełożyło się na pomyłkowe zapisanie w raporcie ok. 230 tys. testów, odejmujemy je od ogólnej puli przeprowadzonych badań – wyjaśniło Ministerstwo Zdrowia w najnowszym raporcie. 

Ministerstwo Zdrowia w najnowszej publikacji nie zdradziło, jak mogło dojść do tak znacznej pomyłki. Zgodnie z najnowszymi, aktualnymi i poprawionymi o błąd danymi w Polsce przeprowadzono 2 199 085 testów na koronawirusa. Przypomnijmy, wczoraj przekazywano, że liczba ta wynosi 2 436 012 testów. 

Szybka reakcja – zaostrzenie restrykcji

W powiatach, gdzie w ostatnich dwóch tygodniach wystąpiło dużo przypadków zakażeń będą wprowadzane większe obostrzenia niż obowiązują w całym kraju. – W tej chwili takich powiatów jest 19 – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski. Wśród nowych restrykcji mają być te dotyczące gastronomii, wesel i transportu.

Minister zdrowia zapowiedział, że zaostrzone rygory będą dotyczyć dziewiętnastu powiatów w województwach śląskim, wielkopolskim, małopolskim, łódzkim i podkarpackim.

Dziewięć z nich, gdzie wzrosty liczby przypadków są największe, zakwalifikowano jako “czerwone”. W nich obowiązywać będą m.in. maseczki również na “świeżym powietrzu”, zamknięte będą kluby i dyskoteki oraz zakazane imprezy masowe.

Większe, “czerwone” obostrzenia będą obowiązywały w powiatach: ostrzeszowskim, nowosądeckim, Nowy Sącz, wieluńskim, pszczyńskim, w Rudzie Śląskiej, rybnickim, w Rybniku i pow. wodzisławskim.

W nich noszenie maseczek będzie obowiązkowe również na zewnątrz, liczba osób korzystających z transportu zbiorowego będzie ograniczona do 50 proc. miejsc siedzących, a liczba uczestników uroczystości rodzinnych (np. wesela i pogrzeby) to maksimum 50.

Łagodniejsze, “żółte” rygory będą w powiatach: wieruszowskim, Jastrzębie Zdrój, jarosławskim, Żorach, kępińskim, przemyskim, cieszyńskim, pińczowskim, oświęcimskim i Przemyślu.

Tam obowiązywać będą podobne zasady, jak w “czerwonych” regionach, poza wyjątkami m.in. limitem 100 osób na uroczystościach rodzinnych. – źródło polsatnews.pl

Łukasz Szumowski zapowiada zmiany

Zdaniem ministra zdrowia nie mamy do czynienia z drugą falą epidemii koronawirusa. Wzrost zachorowań to efekt rozluźnienia oraz występowania ognisk zakażeń w kopalniach i zakładach produkcyjnych. To, czy wzrośnie transmisja pozioma wirusa, zależy od przestrzegania zaleceń profilaktycznych, w tym zasłaniania nosa i ust w sklepach – stwierdza Szumowski, i zapowiada kontrole.

– Zaczynamy w tym tygodniu kontrole w sklepach wykonywane przez policję i służby sanitarne – mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski na antenie Programu 1 Polskiego Radia. Przypomina o obowiązku zasłaniania nosa i ust za pomocą maseczek i przyłbic. Zapowiada też zmiany dotyczące organizacji wesel.

Na ulice znów wyjdą mundurowi, by zacząć walczyć z nieodpowiedzialnymi obywatelami. W Polsce nie będzie jednak (póki co) nowych ograniczeń. Policja będzie egzekwować te panujące.To może Cię zainteresować:  Uczniowie zrobili niespodziankę nauczycielowi, który nie dostawał pensji i spał w szkole. Sprawdź, co dla niego przygotowali!

Łukasz Szumowski chce, by patrole policji pojawiły się między innymi w sklepach i miejscach, gdzie Polacy powinni nosić maseczki, ale tego nie robią. Mają wejść też na imprezy weselne.

Pytany o to, czy wzrost zakażeń, jaki obserwujemy w ostatnim czasie, można nazwać już drugą falą koronawirusa, Szumowski odpowiada: – Trudno powiedzieć, że to druga fala, raczej takie falowanie.

Zdaniem ministra, wzrost zachorowań na COVID-19 to “efekt dwóch rzeczy: trochę rozluźnienia, mamy parę ognisk z imprez rodzinnych – wesel i innych spotkań”. – Druga sprawa to ogniska z kopalń, zakładów produkcyjnych – podkreśla.

Minister Zdrowia apeluje o noszenie maseczek

– Rząd nie stworzył sytuacji wzrostu zachorowań, ani spadku zachorowań. My tylko raportujemy. My tylko raportujemy to, co nam dostarczą lokalne struktury sanepidu – powiedział w programie “Gość Wydarzeń” minister zdrowia Łukasz Szumowski. Przypomniał, że noszenie maseczek jest obowiązkowe m.in. w sklepach i żadna choroba “nie jest przeciwwskazaniem do zakrywania nosa i ust”.

Szumowski poinformował, że nowe zachorowania skupiają się wokół dużych ognisk – kopalń i miejsc pracy. – Jeżeli odejmiemy od nowych przypadków 300 zachorowań, właśnie z tych ognisk, to mamy mniej więcej stabilny stan zachorowań – mówił minister zdrowia.

– Nie ma żadnej wymówki. Za to, że ktoś nie ma maseczki, albo przyłbicy w zamkniętym pomieszczeniu, powinien dostawać mandat – mówił Szumowski, dodając, że na urlopie zaskoczyła go wymówka kobiety, która nie nosiła maseczki “przez klaustrofobię”.

– To nie jest widzimisię moje, rządu, sanepidu, czegokolwiek, tylko chcemy bezpiecznie pójść do sklepu. To ochrona pracowników tego sklepu, naszych współtowarzyszy – nie nasza. Ta maseczka nie jest dla nas – jest dla innych – mówił minister zdrowia.

Minister została zapytana o polską gospodarkę po pandemii

Co więcej, Emilewicz została poproszona o skomentowanie bieżącej sytuacji gospodarczej w kraju. Dziennikarze usiłowali się dowiedzieć, czy przez pandemię już żaden Polak nie zostanie zwolniony. Niestety, chociaż minister chciałaby powiedzieć, że tak się nie stanie, to nie zrobi tego, bo byłoby to nieodpowiedzialne.

– Na pewno mogę powiedzieć to, że dziś gospodarka polska jest we względnie dobrym stanie – dodała minister. 

źródło pikio.pl

To może Cię zainteresować:  ''Jeśli nie możecie zabrać nas, weźcie nasze dzieci.'' Dramatyczna decyzja rodziców na lotnisku w Kabulu.

Minister Szumowski zdradził jak wyglądać będzie jesień

– Na jesieni oczywiście może być wzrost zachorowań. Będziemy mieli grypę, będziemy chodzili do lekarza, do szpitala, na SOR z objawami grypy – część z tego będzie Covidem. Ale mamy już wiedzę, mamy testy – mówił w programie “Gość Wydarzeń” minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Szumowski przekazał, że przygotowane zostały testy antygenowe, dla osób objawowych, które będą na SOR-ach. – 15 minut i wynik, czy ktoś ma Covid, czy nie. Przygotowujemy się do jesieni – zapewniał minister zdrowia. 

Minister zdrowia zapewnił, że twierdzenia osób, które mówią, że przeszły chorobę bezobjawowo “są niepoparte naukowo”. – Jak badamy odporność, nawet w tych grupach bardzo wyselekcjonowanych, to tę odporność może ma 1-2 proc. A wirusa jest od 1 do 2 promili – mówił.

– Jesienią czeka nas pilnowanie dystansu, noszenie maseczek i powrót do rozsądku – podsumował Łukasz Szumowski. – źródło polsatnews.pl

Czy dzieci wrócą do szkoły od września?

Dzieci wrócą do szkół na jesieni? Ministerstwo Edukacji Narodowej na przekór rosnącej liczbie zakażeń koronawirusem, naciska na to, aby od nowego roku szkolnego było prowadzone nauczanie stacjonarne. Rodzice bardzo obawiają się o zdrowie własne i swoich dzieci.

Do rozpoczęcia nowego roku szkolnego pozostał zaledwie nieco ponad miesiąc. Niestety epidemia koronawirusa nie daje za wygraną i z dnia na dzień przybywa nowych przypadków zakażeń. W takiej sytuacji wydawać by się mogło, że nie ma szans na to, aby od września dzieci i młodzież mogły powrócić do szkół.

Ministerstwo Edukacji Narodowej jest jednak innego zdania i planuje, aby nowy rok szkolny uczniowie przywitali w placówkach dydaktycznych. Wczoraj na profilu MEN na Twitterze pojawiły się dwa wpisy w tej sprawie. Szef resortu, Dariusz Piontkowski napisał:

Chcemy, aby uczniowie od września wrócili do tradycyjnej nauki w szkołach. Pracujemy nad przepisami, które zagwarantują bezpieczeństwo uczniów po powrocie do szkół. Gdyby pojawiło się ognisko epidemii czy realne zagrożenie dla zdrowia uczniów i nauczycieli, chcemy, aby dyrektor, po zasięgnięciu opinii GIS, mógł szybko zareagować. Ważna będzie również rola kuratora.

Kilkanaście dni temu w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” minister edukacji stwierdził, że epidemia utrzymuje się na stabilnym poziomie. Jego zdaniem częściowe otwarcie przedszkoli i szkół nie doprowadziło do zwiększenia liczby zachorowań. Stąd uważa, że uruchomienie wszystkich placówek również nie spowoduje zaostrzenia sytuacji epidemiologicznej.

Zakładamy, że od września wrócimy do stacjonarnych zajęć w szkołach. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmiemy po konsultacjach z głównym inspektorem sanitarnym i z ministrem zdrowia.

A Wy jakiego jesteście zdania?

Nakaz Ministerstwa Zdrowia

Coraz więcej osób nie przestrzega nakazu zasłaniania ust i nosa w zamkniętych przestrzeniach. Rzecznik resortu zdrowia przypomina, że sklepy mogą odmówić obsługi klientów bez maseczek, a nawet wezwać odpowiednie służby.

– Jeżeli klient przyjdzie do sklepu bez maseczki, rozporządzenie daje możliwość nieobsłużenia tego klienta. Jeżeli nie będzie chciał się dostosować do obowiązku założenia maseczki, proponujemy nieobsługiwanie tego klienta, chociażby z troski o pozostałych klientów, którzy znajdują się w tym momencie sklepie – wyjaśnił Wojciech Andrusiewicz. Dodał, że jeżeli klient nie zareaguje na prośbę, to “zawsze można wezwać odpowiednie służby, w tym policję”.

Zdaniem rzecznika, jeśli będziemy ten obowiązek lekceważyć, to przekonamy się o tym, jak “drastyczne konsekwencje” może to wkrótce przynieść. – Może okazać się, że do pewnych obostrzeń będziemy musieli powrócić – ostrzegł.

Ministerstwo Zdrowia wydało ważny komunikat – to bezwzględny nakaz dotyczący każdego Polaka. Informacja dotyczy zagrożenia zdrowia obywateli, niestety — wszystkiemu winna jest nierozwaga. Resort przypomina: Nakaz zasłania ust i nosa w ogólnodostępnych pomieszczeniach zamkniętych nadal obowiązuje.

Ministerstwo Zdrowia za pośrednictwem mediów społecznościowych przypomina o nadal obowiązującym częściowym reżimie sanitarnym. Wiele Polaków na co dzień łamie przepisy i naraża zdrowie swoje i innych na niebezpieczeństwo.

Resort przypomina – w Polsce nadal obowiązuje konieczność zasłaniania ust i nosa w ogólnodostępnych pomieszczeniach zamkniętych. Oznacza to, że będąc w sklepie, galerii handlowej czy kościele mamy obowiązek częściowego zakrywania twarzy.

Rząd znosi jedno z obostrzeń

Od 17 lipca nastąpi zmiana regulacji dotyczących wydarzeń artystycznych i rozrywkowych, które organizowane są w otwartej przestrzeni.  Będzie w nich mogło wziąć udział powyżej 150 osób, jednak nadal będzie trzeba przestrzegać podstawowych zasad dystansowania społecznego.

– Od 17 lipca zmienią się regulacje dotyczące wydarzeń artystycznych i rozrywkowych organizowanych w otwartej przestrzeni – będzie w nich mogło uczestniczyć więcej niż 150 osób pod warunkiem zachowania zasad dystansu społecznego – podaje rząd. Jak wyglądają nowe zasady dystansu społecznego?

Imprezy masowe w plenerze: zasady dystansu społecznego

Obostrzenie dotyczące ograniczenia maksymalnej liczby uczestników imprez plenerowych do 150 osób nie będzie obowiązywać, jeżeli organizatorzy i uczestnicy będą przestrzegali ważnych zasad, takich jak:

  • zapewnienie co najmniej 5 m² na osobę;
  • obowiązek zachowania 2-metrowej odległości pomiędzy uczestnikami;
  • wyznaczenie znakami poziomymi miejsc dla publiczności uwzględniające zachowanie dystansu;
  • konieczność zakrywania ust i nosa przez uczestników wydarzenia, chyba że zostanie zachowana odległość nie mniej niż 2 m od innych osób;
  • wyraźne oddzielenie i oznaczenie terenu dla widowni (aby uniemożliwić mieszanie się publiczności z osobami postronnymi, np. spacerowiczami). 

Sądzicie, że jest to dobry krok, czy jednak jest jeszcze za wcześnie na takie posunięcia?

Szumowski zabrał głos odnośnie powrotu obostrzeń i kawarantanny jesienią

Łukasz Szumowski zabrał dziś głos w sprawie powrotu obostrzeń i kwarantanny. Wiadomo już, czego możemy się spodziewać, gdy na jesieni ciężka sytuacja związana z pandemią powróci.

“Jeżeli sytuacja będzie trudna na jesieni, jeżeli druga fala będzie trudna, to część obostrzeń może wrócić”. – odpowiedział na pytanie.

“Na pewno nie będzie to w takiej pełnej formie, jaką mieliśmy. Gospodarka nie wytrzymałaby ponownego lockdownu” – dodał.

Wcześniej, w pierwszej połowie czerwca, Szumowski sugerował powrót części obostrzeń na antenie RMF FM: “Mam wrażenie, że Polacy w ogóle już zapomnieli, że mamy epidemię (…). Do obostrzeń zawsze można wrócić i tutaj na pewno takie scenariusze również rozważamy, natomiast nie da się zrobić lockdownu powtórnie” – mówił w tamtym czasie.

Ekspert podzielił się złymi informacjami, co stanie się po wakacjach?

Luzowanie obostrzeń może przynieść bardzo przykre konsekwencje. Co z dziećmi i powrotem do szkół?

„Staram się reagować, gdy ktoś nie ma maseczki np. w sklepie. Zazwyczaj spotyka się to z dezaprobatą” – przyznaje w Popołudniowej rozmowie w RMF FM wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski. Gość Marcina Zaborskiego przekonuje, że jego zdaniem dotychczasowe obostrzenia nie powinny były być tak bardzo luzowane – przynajmniej dopóki nie będziemy obserwować znaczącego spadku zachorowań. Przyznał również, że jego zdaniem powrót dzieci do szkół po wakacjach może być niemożliwy. – napisało RMF24.pl

Minister zdrowia Łukasz Szumowski podczas poluzowań restrykcji zaznaczył, że jeśli sytuacja będzie się pogarszać bardzo możliwe jest powrócenie wcześniejszych obostrzeń. Jeżeli sytuacja będzie tego wymagała – możliwy jest powrót do obostrzeń. Gospodarz rozmowy pytał swojego gościa, wirusologa, o to czy – gdyby zależało to od niego – wprowadziłby jakieś dodatkowe obostrzenia? Przede wszystkim ja bym tych wszystkich obostrzeń nie poluźniał. Dopóki nie będziemy obserwować spadku zachorowań, to zasady kwarantanny powinniśmy zachować.

Jak podają oficjalne statystyki, dotychczas ilość zakażonych sięgnęła w Polsce 30 tysięcy, według eksperta drugie tyle mogło zostać niezdiagnozowanych. Luzowanie obostrzeń może sprawić, że zachorowań będzie coraz więcej, co wydłuży powrót do normalnego życia.

Wirusolog uważa, że powrót dzieci do szkół może nie być takim prostym rozwiązaniem. Wielu dorosłych nie przestrzega narzuconych zasad dystansu społecznego czy zasłaniania nosa i ust, więc u dzieci również mogą pojawić się problemy z egzekwowaniem tych zasad. Ryzyko zakażenia będzie wtedy bardzo wysokie. 

Jeżeli jesteśmy osobami, które nie przestrzegają zasad higieny, czy kwarantanny, to wirus znajduje dogodne warunki do szerzenia się w społeczeństwie– przekonuje dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, odnosząc się do sytuacji epidemiologicznej w kraju.  Sam przypuszczałem, że ogniska koronawirusa raczej będą dotyczyć więzień i koszar. Trudno jednak wymagać od górników, którzy mają ciężkie warunki pracy, żeby stosowali się do wszystkich zasad– dodał wirusolog.

Kara za brak maseczki w sklepach

Niedawno zniesiony został obowiązek zasłaniania ust i nosa, lecz w sklepach nadal one nas obowiązują, inaczej zostaniemy ukarani w wysokości 500 zł. Tak jak wcześniej, dużo dotkliwsze są jednak kary administracyjne, których udziela Powiatowy Inspektor Sanitarny. Te mogą wynosić od 5 tys. do 30 tys. złotych.mandatem.

Jak podkreślał rzecznik prasowy GIS, obowiązek zasłaniania ust i nosa oraz noszenia rękawiczek lub dezynfekcji rąk, jest trudny do wyegzekwowania. Pracownicy sklepów powinni zwracać uwagę klientom, którzy nie stosują się do przepisów, ale część z nich z powodów medycznych, z obowiązku zasłaniania ust i nosa, jest zwolniona, co sprawia, że organy władzy mają związane ręce.

Pierwsze i najważniejsze ryzyko to możliwość zakażenia siebie i innych. Maseczki, nawet zrobione w domu, czy szalik, są barierą mechaniczną – i to nie podlega dyskusji – które w jakiś sposób chroni innych i nas samych