Zaczynam mieć wrażenie, że różne uroczystości kończą się ogromnymi awanturami, tuż po spoglądnięciu w kopertę. Coraz bardziej zaczynają się liczyć pieniądze niż jakiekolwiek inne wartości.

Pani Agata to kobieta, która żyła normalnie. Nigdy jej się nie przelewało ale też nie było aż tak źle żeby nie miała co do garnka włożyć. Miała normalną pracę, stary samochód i żadnych oszczędności. Zwykle żyła z miesiąca na miesiąc.
Opisała ona swoją historię tuż po tym, jak poczuła się zraniona przez rodziców swojego chrześniaka. Na komunię dała mu tyle ile była w stanie dać, a rodzice chłopca obgadali ją przed całą rodziną:

„Zawsze mi się wydawało, że ludzie za bardzo przejmują się tym, co wypada. W Polsce szczególnie, bo każdy z nas chce się pokazać. Słynne zastaw się, a postaw się. Nawet jak nie masz grosza przy duszy, to nie możesz dać tego po sobie poznać. Trzeba zrobić dobre wrażenie, choćby na kredyt. Znam takich ludzi, ale sama nigdy nie myślałam w ten sposób

Moja kuzynka 2 lata temu zorganizowała wystawne wesele na 150 osób, choć wszyscy wiedzieli, że jej się nie przelewa. Kredyty chyba nadal spłaca, ale przynajmniej niektórym zaimponowała. Tak samo jest z niektórymi zaproszonymi gośćmi. Choćby mieli sprzedać nerkę albo klejnoty rodowe, to nie odpuszczą. Włożą do koperty tyle, żeby nie było wstydu.

To znaczy ile? Właśnie się przekonałam, że istnieją konkretne widełki zależne od sytuacji i stopnia spokrewnienia

Najgorzej jest ze ślubami, bo przy tej okazji zawsze cię podliczą. Rodzice powinni dać tyle, dziadkowie tyle, rodzeństwo też nie ma łatwo. W grę wchodzą nawet tysiące złotych. Podobnie przy okazji komunii. Skala może nie ta, ale od chrzestnych dziecko i jego rodzice oczekują równie sporych kwot. 1000-1500 zł to minimum. A najlepiej jeszcze telefon za 3 tysiące i komputer za 5.

No dobra, zdawałam sobie sprawę, że tak to zazwyczaj wygląda, ale liczyłam trochę na taryfę ulgową. Proszono mnie o zostanie chrzestną, kiedy mi się nie przelewało. Przez te lata sytuacja wcale się nie poprawiła. Wręcz dysponuję mniejszym budżetem, bo sama urodziłam dwoje dzieci. Nie wydam nagle kilku pensji na prezent. Zwłaszcza przed wakacjami

To może Cię zainteresować:  "Żona go biła, gdy był chory". Długo walczył z rakiem

Udało mi się odłożyć 200 zł i tyle włożyłam do koperty. Chciałabym więcej, ale to mądre dziecko, a nie mały materialista bez skrupułów

Nadal tak twierdzę, ale o jego rodzicach mam coraz gorsze zdanie. Kiedyś byli moimi bardzo bliskimi przyjaciółmi. Z mamą chrześniaka chodziłam do podstawówki, a później liceum. Zawsze czułam się u nich jak w rodzinie. Może właśnie dlatego mieli wobec mnie tak nierealne oczekiwania? Tak czy owak, obawiam się, że naszych relacji już nie naprawimy. Tylko i wyłącznie z ich winy

Z dobrych źródeł wiem, że ledwo rozeszliśmy się do domów po komunii i już się zaczęło. Wszyscy wiedzą ile włożyłam do koperty i że nie mam wstydu. Tym bardziej, że niedawno zmieniłam samochód, a w zeszłym roku pracę i lepiej zarabiam. Poskąpiłam na niewinne dziecko. Zawiodłam jako chrzestna, przyjaciółka, człowiek, matka, Polka i nie wiem kto jeszcze

Ogólnie mówiąc – narobili mi wstydu za plecami. Cała ich rodzina i znajomi mówią tylko o mnie

Normalnie bym się nie przejęła, ale naprawdę nie mam poczucia, że popełniłam jakąś zbrodnię. Ocenianie kogoś przez pryzmat zasobności portfela to absurd. Co innego, gdybym wystawiła sobie willę i jeździła limuzyną. Ale ja zawsze żyłam skromnie. Wymiana samochodu z wraku na 10-letniego trupa to nie jest luksus. Podwyżka o 200 zł brutto też nie

Na urodziny chrześniak dostawał drogie rzeczy, ja wręczałam symboliczne upominki i nie było tematu. Chyba, że tylko mi się tak wydaje i już wtedy mnie oczerniali. Całkiem możliwe. Nie wiem jak mam się w tej sytuacji zachować. Dziecko niczemu tu nie zawiniło, więc nie chciałabym zrywać kontaktu. Ale z jego rodzicami zupełnie nie chce mi się gadać

Później wykorzystują wszystko na twoją niekorzyść. Bo miałaś czelność dać 200 zł, a nie 2000. Dla niektórych to naprawdę realny problem”

Agata