Taką tezę stawia część naukowców, widząc, jak koronawirus mutuje. Ich zdaniem szczepionki będą zapobiegać zgonom i ciężkim przebiegom choroby, ale nie przed zakażeniem w ogóle.

„Teraz wydaje się bardziej prawdopodobne, że koronawirus zostanie”, a nie zniknie – przekazała agencji AFP Ammon.

„Wydaje się, że bardzo dobrze zaadaptował się on w środowisku ludzkim. Musimy więc przygotować się na to, że z nami zostanie. Nie byłby to pierwszy wirus, który pozostanie z nami na zawsze, więc nie jest to jego niezwykła cecha” – podkreśliła.

Jak informuje Business Insider Polska, naukowcy obserwują z niepokojem, że koronawirus staje się coraz trudniejszym przeciwnikiem: mutuje, a jego kolejne warianty są bardziej zaraźliwe, mogą być też odporne na obecnie dostępne szczepionki. Oczywiście przygotowanie nowych szczepionek, i to w krótkim czasie, jest obecnie możliwe – ale już na pewno nie jest możliwe zaszczepienie większości populacji za każdym razem, gdy pojawi się nowy wariant koronawirusa.

Naukowcy zawsze obawiali się, że pojawi się nowy koronawirus, który będzie bardziej zakaźny i śmiercionośny niż znane dotychczas cztery inne ludzkie koronawirusy. Te już znane nie wywoływały pandemii i nie prowadziły do zgonów, bo wywołują jedynie objawy przypominające zwykłe przeziębienie. No i pojawił się SARS-CoV-2, który był wszystkim tym, czego naukowcy się obawiali.

Pomimo tej niepewności, większość naukowców zaakceptowała niewygodną prawdę: koronawirus prawdopodobnie na zawsze pozostanie częścią naszego życia, choć faza pandemii w końcu kiedyś się zakończy. Naszą nadzieją jest to, że zamieni się on w łagodną, grypopodobną chorobę, a nie w śmiertelne, długoterminowe zagrożenie.

To może Cię zainteresować:  Dowiedziała się, że jej mąż jest jej bratem. To jednak nie koniec złych wiadomości