760 złotych do odzyskania, chodzi o opłaty za internet

Nawet 760 zł może odliczyć jedna osoba od dochodu z tytułu użytkowania internetu. To oznacza, że małżeństwo odliczy aż 1520 zł. Ulga na internet przysługuje tylko dwa razy i to w kolejno następujących po sobie latach.

Jest to o tyle zastanawiające, że możemy odzyskać sporo pieniędzy. Na jednego podatnika przypada maksymalnie 760 złotych, które może odliczyć z tytułu użytkowania internetu. Co ciekawe, w małżeństwach limit nie jest wspólny – każdy może liczyć na 760 zł. Oznacza to nawet ulgę 1520 zł dla małżeństw.

Trzeba też pamiętać, że ulga przysługuje wyłącznie w dwóch kolejno po sobie następujących latach podatkowych. Jeśli więc skorzystamy z niej w tym roku, należy zrobić to także w przyszłym. To ważna informacja dla osób, które odliczyły ulgę w PIT za 2019 rok. W tym roku również powinny z niej skorzystać, inaczej prawo do niej przepadnie.

Ulga internetowa odliczana jest od: dochodu – przez podatnika opodatkowanego według skali podatkowej (uzyskującego np. dochody z pracy, umowy zlecenia, działalności gospodarczej opodatkowanej na zasadach ogólnych) lub od przychodu – przez podatnika opodatkowanego zryczałtowanym podatkiem dochodowym od przychodów ewidencjonowanych (uzyskującego przychody z najmu prywatnego, z działalności gospodarczej bądź ze sprzedaży przetworzonych w sposób inny niż przemysłowy produktów roślinnych i zwierzęcych pochodzących z własnej uprawy, hodowli lub chowu opodatkowane ryczałtem).

Z ulgi internetowej mogą skorzystać osoby, które wydatki z tytułu użytkowania internetu nie zaliczyły do kosztów uzyskania przychodów.

KORONAWIRUS ZOSTANIE Z NAMI NA ZAWSZE?

Taką tezę stawia część naukowców, widząc, jak koronawirus mutuje. Ich zdaniem szczepionki będą zapobiegać zgonom i ciężkim przebiegom choroby, ale nie przed zakażeniem w ogóle.

To może Cię zainteresować:  Gdy jurorzy się odwrócili, nie mogli spojrzeć mu w oczy. Łzy zaczęły same spływać im po twarzy!

„Teraz wydaje się bardziej prawdopodobne, że koronawirus zostanie”, a nie zniknie – przekazała agencji AFP Ammon.

„Wydaje się, że bardzo dobrze zaadaptował się on w środowisku ludzkim. Musimy więc przygotować się na to, że z nami zostanie. Nie byłby to pierwszy wirus, który pozostanie z nami na zawsze, więc nie jest to jego niezwykła cecha” – podkreśliła.

Jak informuje Business Insider Polska, naukowcy obserwują z niepokojem, że koronawirus staje się coraz trudniejszym przeciwnikiem: mutuje, a jego kolejne warianty są bardziej zaraźliwe, mogą być też odporne na obecnie dostępne szczepionki. Oczywiście przygotowanie nowych szczepionek, i to w krótkim czasie, jest obecnie możliwe – ale już na pewno nie jest możliwe zaszczepienie większości populacji za każdym razem, gdy pojawi się nowy wariant koronawirusa.

Naukowcy zawsze obawiali się, że pojawi się nowy koronawirus, który będzie bardziej zakaźny i śmiercionośny niż znane dotychczas cztery inne ludzkie koronawirusy. Te już znane nie wywoływały pandemii i nie prowadziły do zgonów, bo wywołują jedynie objawy przypominające zwykłe przeziębienie. No i pojawił się SARS-CoV-2, który był wszystkim tym, czego naukowcy się obawiali.

Pomimo tej niepewności, większość naukowców zaakceptowała niewygodną prawdę: koronawirus prawdopodobnie na zawsze pozostanie częścią naszego życia, choć faza pandemii w końcu kiedyś się zakończy. Naszą nadzieją jest to, że zamieni się on w łagodną, grypopodobną chorobę, a nie w śmiertelne, długoterminowe zagrożenie.