Informacje o koronawirusie w Polsce

Jak codziennie około godziny 10:30 ministerstwo zdrowia publikuje na twitterze komunikat o tym ile odnotowano nowych zakażeń oraz zgonów spowodowanych koronawirusem w Polsce. Od kilku dni mamy ogromne wzrosty zachorowań!

Oto wpis ministerstwa: (02.04.2021r):

Mamy 28 073 nowe i potwierdzone przypadki zakażenia #koronawirus z województw: śląskiego (4506), mazowieckiego (4115), wielkopolskiego (2779), dolnośląskiego (2695), małopolskiego (2295), pomorskiego (2018), łódzkiego (1548), podkarpackiego (1252), kujawsko-pomorskiego (1126),lubelskiego (1112), zachodniopomorskiego (922), świętokrzyskiego (860), warmińsko-mazurskiego (742), lubuskiego (693), opolskiego (611), podlaskiego (438). 361 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.Z powodu COVID-19 zmarło 145 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 426 osób. Liczba zakażonych koronawirusem: 2 415 584/ 54 737 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).W związku z korektami wprowadzanymi na bieżąco przez laboratoria w systemie EWP, globalna liczba zakażeń i zgonów od początku pandemii może nie być sumą kolejnych dziennych zakażeń lub zgonów.

Kościół zamknięty, decyzja zapadła

Parafia Ewangelicko-Reformowana w Warszawie zdecydowała o zamknięciu swojego kościoła na czas świąt wielkanocnych. Wierni nie będą mogli wejść do świątyni, a nabożeństwa będą transmitowane w internecie. 

– Zawsze zostawiamy naszym parafianom wolność wyboru, ale jednak z powodu tak dużej liczby zachorowań, szczególnie w województwie mazowieckim, rada parafialna plus proboszcz, czyli osoby, które są odpowiedzialne za swoich parafian i nie tylko, zdecydowały o zamknięciu kościoła, by uchronić siebie i innych od choroby – przekazał w rozmowie z nami ksiądz proboszcz Michał Jabłoński.

– W związku ze słowami niektórych biskupów rzymskokatolickich i wypowiedzi, że kościół jako przestrzeń sakrum ochroni, obroni, wyleczy oraz „przychodźcie do kościoła, a nic wam nie grozi”, muszę przyznać, to była moja osobista decyzja. Poprosiłem, byśmy zamknęli kościół, bo nie che być jako jeden z kościołów pakowany „do tego samego worka” i utożsamiany z tymi głosami – zadeklarował duchowny.

– Nasi parafianie przyjęli ją bardzo dobrze, bez żadnych pretensji. Uznali, że to jest właśnie przejaw odpowiedzialności – wskazują duchowni.

Przypomnijmy, że rząd Mateusza Morawieckiego zdecydował jedynie o ograniczeniu liczby wiernych w miejscach kultu religijnego. W kościołach może przebywać maksymalnie 1 osoba na 20 m kw. Same świątynie pozostają otwarte. Postanowiliśmy zapytać Polaków, co myślą o niezamykaniu kościołów w okresie wzmożonego rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Premier nie wytrzymał, przeprosił Polaków

– Niestety po raz drugi spędzimy święta wielkanocne w cieniu pandemii. Jesteśmy dziś w najtrudniejszym momencie walki z koronawirusem. Dlatego chciałbym się zwrócić do państwa z apelem. Pozostańmy w te święta w domu – oświadczył premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu przeprosił także za momenty, w których wykazał się brakiem odpowiedzialności za swoje słowa. Zapowiedział również zniesienie „najbardziej uciążliwych obostrzeń” do końca lata.

To może Cię zainteresować:  Masa kobiet nosi stringi. Mężczyźni wyznali, jak postrzegają ten rodzaj bielizny

Mateusz Morawiecki w swojej przedświątecznej przemowie nawiązał do słów z początku lipca, kiedy to namawiał Polaków na tłumny udział w wyborach, zapewniając, że pandemii już nie ma.

Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się go bać. Trzeba pójść na wybory, tłumnie – zapewniał szef rządu.

Deklaracje premiera okazały się skuteczne i przyniosły rekordową frekwencję wyborczą. Szkoda, że kosztem zdrowia obywateli.

– Niestety po raz drugi spędzimy święta wielkanocne w cieniu pandemii. Jesteśmy dziś w najtrudniejszym momencie walki z koronawirusem. Dlatego chciałbym się zwrócić do państwa z apelem. Pozostańmy w te święta w domu, w gronie najbliższej rodziny, wśród tych, z którymi mieszkamy na co dzień – zaapelował premier.

– Wiem, jakie to trudne. Wiem, że wszyscy jesteśmy tą sytuacją już bardzo zmęczeni. Ale zróbmy to dla naszych bliskich, dla naszych rodzin i dla siebie – dodał Morawiecki.

– Rzeczywistość epidemiczna nieraz okazała się bardziej skomplikowana niż moje nadzieje. Jeszcze latem wszyscy wierzyliśmy, że ani pandemia, ani obostrzenia nie wrócą do nas na taką skalę. Ja również z nadzieją patrzyłem na spadające wówczas liczby zakażeń – powiedział premier Mateusz Morawiecki. To oczywiście dotyczy, jego wypowiedzi z lata, z kampanii wyborczej, kiedy mówił, że wirus jest w odwrocie.

Jak zadeklarował, preparat przeciw COVID-19 jest w pełni bezpieczny i on sam zaszczepi się w pierwszym możliwym terminie. Wierzycie w słowa premiera?

Czy po świętach czeka nas całkowity lockdown?

Nie będzie dodatkowych obostrzeń na Wielkanoc, gdyż w danych o zachorowaniach, jak poinformował minister zdrowia Adam Niedzielski, widać lekką poprawę. Na koniec lockdownu nie ma co jednak liczyć, a po świętach może się okazać, że restrykcje zostaną jeszcze bardziej zaostrzone.

Pof. Andrzej Horban pytany w Radio ZET o restrykcje, jakie mogą obowiązywać po 9 kwietnia 2021 roku szczerze odpowiedział, że jeszcze nie wiadomo. Decyzja o przedłużeniu lub zaostrzeniu lockdownu ma zapaść w ostatniej możliwej chwili, tak by móc ją podjąć na postawie jak najbardziej aktualnych danych.

Już teraz wiadomo jednak, że nie ma co nastawiać się na luzowanie obostrzeń: przedłużenie obecnego lockdownu, jak dowiedział się Onet, jest „niemal pewne”. Więcej: doradzający rządowi eksperci wskazują na konieczność powrotu do Narodowej Kwarantanny, jako że wskaźniki zachorowań dają ku temu wyraźny powód, na taką decyzję – przynajmniej na razie – nie chce zgodzić się premier Mateusz Morawiecki.