Trzecia fala epidemii to druga fala zgonów. Jak wynika z analizy money.pl, nieprzerwanie od 36 tygodni umiera o wiele więcej Polaków niż zwykle. Pierwsze cztery miesiące tego roku to już ponad 33 tys. zgonów więcej niż rok wcześniej. Urzędy wystawiają akt zgonu za aktem zgonu.

Śmierć jednego pacjenta to szansa na leczenie nowego chorego. W wielu miejscach w Polsce sytuacja w szpitalach jest krytyczna.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w całym kraju zajęte jest 8 na 10 respiratorów przygotowanych dla pacjentów. Statystyka ogólna nie pokazuje jednak rzeczywistości w niektórych regionach. I dlatego raz po raz pacjenci są przewożeni do innych szpitali, gdzie są wolne łóżka i sprzęt. Epidemia trwa. I widać ją również w statystykach zgonów wśród Polaków.

W pierwszym tygodniu tego roku zmarło 11,5 tys. osób. O 3 tys. więcej niż standardowo o tej porze roku. To tak, jakby w ciągu tygodnia zniknął cały Uniejów, Ćmielów, Krasnobród lub Biała Rawska (bo to miejscowości z liczbą mieszkańców w okolicach 3 tys.). Każdy z kolejnych 13 tygodni tego roku przyniósł zwiększoną liczbę zgonów w Polsce – średnio o 31 proc. w porównaniu do tego samego okresu 12 miesięcy wcześniej.

W ostatnim czasie urzędy stanu cywilnego wydają o ponad 50 proc. więcej aktów zgonu niż zwykle. Od 22 do 28 marca urzędy wydały dokładnie o 51 proc. więcej dokumentów potwierdzających śmierć niż w tym samym okresie rok wcześniej. Zamiast standardowych 8 tys., było ich 12,5 tys. Od 29 marca do 5 kwietnia (czyli w 13. tygodniu tego roku) w państwowym Rejestrze Stanu Cywilnego pojawiło się 13,6 tys. aktów zgonu.

Ostatni raz tak wielu Polaków umarło w październiku ubiegłego roku. W ostatniej dekadzie tylko cztery razy urzędy wydawały większą liczbę aktów zgonu niż 13,5 tys. I warto to podkreślić – na 550 tygodni stało się to zaledwie cztery razy. W tym właśnie ostatnim czasie. Jak wskazuje w rozmowie z money.pl prof. Piotr Szukalski, ekspert demografii z Uniwersytetu Łódzkiego, w czasach, gdy w Polsce nie było żadnej wojny, żadnego konfliktu zbrojnego, nigdy nie umierało tak wielu Polaków.

To może Cię zainteresować:  Oto prawdziwe "paragony grozy". Polacy pokazali je Morawieckiemu

Jak wynika z analizy money.pl, w ciągu czterech pierwszych miesięcy tego roku – bez względu na przyczynę – umarło 142 tys. Polaków. To o 33,7 tys. więcej niż rok wcześniej. To tak, jakby z mapy Polski zniknęły takie miasta jak Iława, Nowy Targ, Cieszyn lub Kraśnik. A wraz z tymi miejscami wszyscy ich mieszkańcy.

Ilu z nich to ofiary pandemii? Od początku roku Ministerstwo Zdrowia poinformowało o niespełna 26 tys. ofiar koronawirusa – osobach, które zmarły przez COVID-19 i choroby współistniejące. A to oznacza, że epidemia zabiła w sumie o blisko 8 tys. osób więcej niż wynika z codziennych danych epidemicznych.

Koronawirus zabija bezpośrednio – przez wirusa i chorobę, którą wywołuje, ale też pośrednio – przez skupioną na jednym temacie służbę zdrowia, trudniejszy lub niemożliwy dostęp do lekarzy, mniej badań specjalistycznych i diagnostyki nowotworów lub po prostu przez strach przed medykami i wizytami w szpitalach.

Jak wskazuje prof. Szukalski, coraz częściej do listy przyczyn nadmiarowych zgonów powinniśmy dodawać również skutki niemal 12 miesięcy zamknięcia. To w wielu przypadkach oznaczało drastyczną zmianę sposobu życia. A ta może powodować dodatkowe choroby i w efekcie – krótsze życie.

Poniżej prezentujemy dane dotyczące umieralności Polaków w poszczególnych tygodniach roku. Są tutaj dane dotyczące ostatniej dekady oraz średniej z tego okresu. Zwykle każdy tydzień przynosi od 7 do 8 tys. wystawionych aktów zgonu.

Jak wynika z analizy money.pl, od 36 tygodni w Polsce tydzień w tydzień umiera rekordowo dużo Polaków. O wiele więcej niż w ostatnich latach. Od tego czasu nie było ani jednego okresu, gdy umieralność w Polsce wróciłaby do normy z ostatniej dekady. I nie było też ani jednego tygodnia, by była ona zbliżona.