Szokujące sceny miały miejsce pod namiotem postawionym przez przeciwników aborcji w centrum Warszawy. Na miejscu pojawiły się też aktywistki Strajku Kobiet wraz z jedną z najbardziej charakterystycznych postaci – Babcią Kasią. Do akcji wkroczyła policja. Co tam się wydarzyło?

Policjanci interweniowali we wtorek 20 kwietnia w centrum Warszawy, gdzie działacze pro-life postawili żółty namiot z antyaborcyjnymi hasłami. Na miejscu były też działaczki Strajku Kobiet, wśród nich Katarzyna Augustynek – słynna Babcia Kasia. Nagle doszło do szarpaniny, w wyniku której Babcia Kasia i jedna z kobiet znalazły się na ziemi. Interweniowała policja.

Osoby, które widziały zajście, twierdzą, że trudno wywnioskować, z czyjej winy nawiązała się szarpanina. Według relacji świadków, jedna z działaczek Strajku Kobiet została zabrana przez policjantów do radiowozu. Jak relacjonował w rozmowie z Faktem” jeden ze świadków zdarzenia, na miejscu był też przechodzień, który krzyczał, że został oblany przez kobiety kawą.

O komentarz w sprawie poprosiliśmy biuro prasowe Komendy Stołecznej Policji. Usłyszeliśmy, że oficer prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I odniesie się do sprawy jutro.

Interwencja policji na Śródmieściu. Kim jest Babcia Kasia?

Babcia Kasia, czyli emerytka Katarzyna Augustynek, to uczestniczka Strajku Kobiet i założycielka ruchu Polskie Babcie. W ostatnim czasie w mediach było o niej głośno m.in. po tym, jak w listopadzie ubiegłego roku została siłą zatrzymana przez pięciu funkcjonariuszy policji, gdy spacerowała Krakowskim Przedmieściem w Warszawie. Policjanci nie chcieli pozwolić jej przejść w kierunku Starego Miasta, bo miały tam trwać obchody miesięcznicy smoleńskiej. Sieć obiegło wtedy nagranie, na którym widać, jak pięciu funkcjonariuszy pakuje drobną emerytkę do radiowozu.

To może Cię zainteresować:  ‚Wilkołak’ kilka miesięcy mieszkał przy drodze. Obca kobieta podeszła do niego i odkryła coś okropnego