Czy szczepienia na COVID-19 staną się obowiązkowe? Taki postulat staje się coraz popularniejszy nie tylko wśród lekarzy, ale także polityków. Eksperci wskazują, że biorąc pod uwagę właściwości tego koronawirusa, inaczej możemy mieć do czynienia z nieustannie powracającą pandemią. Jeśli tak się stanie, to na każdego, kto odmówi przyjęcia szczepionki czeka wysoka kara grzywny.

Koronawirus Sars-CoV-2, który wywołuje chorobę COVID-19, na dobre zadomowił się na świecie. Naukowcy mówią jasno i wprost, że prawdopodobnie zostanie z nami na zawsze. Jeśli nie zaszczepimy całej, lub chociaż przeważającej większości populacji, to kolejne fale będą powracać, a wirus będzie utrudniał nam życie. Nie wspominając już o zrujnowanej gospodarce.

„Wszystko wskazuje na to, że szczepienia przeciw COVID-19 mogą być sezonowe, a wciąż mają przeciwników, i albo będziemy w ciągłej pandemii, albo wprowadzimy obowiązkowe szczepienia i zdecydowanie postawimy na edukację prozdrowotną” – powiedział kardiolog, lipidolog, epidemiolog chorób serca i naczyń prof. Maciej Banach z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Prof. Banach przypomina, że dzięki obowiązkowym szczepieniom udało się praktycznie wyeliminować tak groźne choroby jak gruźlica, polio, ospa, różyczka, wirusowe zapalenie wątroby typu B czy odrę. Chociaż znowu zaczęła rosnąć liczba zachorowań na tą ostatnią chorobę z powodu ruchów antyszczepionkowych. W 2010 r. w całej Polsce stwierdzono jej 13 przypadków, a w 2019 r. już ponad 1500.

Jeżeli wiemy o tym, że szczepienia na COVID-19 mogą być sezonowe, a ludzie nie będą chcieli się szczepić, to albo będziemy w ciągłej pandemii, która rozwinie się na świecie, albo wprowadzimy obowiązkowe szczepienia przeciwko chorobie będącej następstwem zakażenia koronawirusem – zaznaczył.

Nie mamy już wyjścia. To, że każdy może wymyślić nieprawdziwą historyjkę o COVID-19, szczepieniach i powielić ją po tysiąckroć na swoim profilu społecznościowym, jest po prostu niesłychane i powinno podlegać penalizacji – powiedział. – Historyjkę, która jest nie tylko kłamstwem i oszustwem, ale ma straszne konsekwencje dla zdrowia – zwrócił uwagę Banach. – Jeśli ktoś ma zasięg sto tysięcy osób, to ci ludzie „pójdą” za tym, uwierzą, a uwierzą, bo większość internautów nie weryfikuje tych informacji – tłumaczył.

Szczepienia obowiązkowe, jakie są kary?

O perspektywie obowiązkowych szczepień mówią także prawnicy, zarówno z lewej, jak i z prawej strony. Gdyby zostały wprowadzone, to musiałby się poddać im każda osoba, która przebywa na terenie Polski dłużej niż trzy miesiące. Przepisy te są jednak tak skonstruowane, że nie przewidują przymusu w celu zastosowania szczepienia. Nikt nas na siłę na nie więc nie zaciągnie, ale jeśli na obowiązkowe szczepienie się nie stawimy, to grożą nam kary.

To może Cię zainteresować:  Niemowlę spało w kołysce. Nagle podbiegła do niego niania i wyrwała je ze snu

Zgodnie z przepisami za uchylanie się od obowiązku szczepień grozi kara pieniężna, którą może nałożyć państwowy inspektor sanitarny. W ramach postępowania może on nałożyć grzywnę, by „przymusić” obywatela do wykonania szczepienia. Jednorazowo może wynosić do 10 tysięcy złotych. Jeśli osoba dalej będzie uchylać się od szczepienia, to może nakładać kolejne kary – łącznie do kwoty 50 tysięcy złotych.

Co ciekawe karę za odmowę przyjęcia obowiązkowego szczepienia przewiduje także Kodeks Wykroczeń. Reguluje to Art 115:

Niepoddawanie się obowiązkowym szczepieniom i niepoddawanie im osoby pozostającej pod pieczą

§ 1. Kto, pomimo zastosowania środków egzekucji administracyjnej, nie poddaje się obowiązkowemu szczepieniu ochronnemu przeciwko gruźlicy lub innej chorobie zakaźnej albo obowiązkowemu badaniu stanu zdrowia, mającemu na celu wykrycie lub leczenie gruźlicy, choroby wenerycznej lub innej choroby zakaźnej, podlega karze grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto, sprawując pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, pomimo zastosowania środków egzekucji administracyjnej, nie poddaje jej określonemu w § 1 szczepieniu ochronnemu lub badaniu.

Koronawirus. Czy Polacy są chętni do szczepień?

Polski Instytut Ekonomiczny przeprowadził w drugiej połowie lutego 2021 r., które pokazało, jakie jest podejście do szczepień wśród Polaków przeciwko COVID-19.

Wyodrębniono 4 grupy postaw. 35 proc. badanych to osoby zaszczepione lub zarejestrowane na szczepienie. Wśród pozostałych 65 proc. niezaszczepionych i niezarejestrowanych występują 3 podgrupy: niezdecydowani (37 proc.), przeciwni szczepieniom (18 proc.) oraz przekonani o konieczności lub słuszności szczepienia (10 proc.).

Przekonani do szczepień to najczęściej osoby starsze, mężczyźni i mieszkańcy większych miast. Z kolei najwięcej przeciwników jest w najmłodszych grupach wiekowych, wśród kobiet i mieszkańców mniejszych miejscowości. Skłonność do szczepień jest wyraźnie wyższa wśród osób, które w swoim otoczeniu zetknęły się z chorobą COVID-19, zwłaszcza jeśli zarażeni znajomi lub krewni wymagali hospitalizacji. Wśród nich 26 proc. jest przekonanych, że powinni się zaszczepić. Z kolei w przypadku niezdecydowanych, wątpliwości budzą przede wszystkim konsekwencje zdrowotne, rekordowo szybki proces wyprodukowania szczepionek oraz ich potencjalna nieskuteczność. Warto odnotować, że niezdecydowanych nie przekonują w większości argumenty najbardziej mobilizujące zdecydowanych: nie tylko te dotyczące zdrowia, ale też możliwości powrotu do normalnego funkcjonowania czy argument o odpowiedzialności za innych, na którym bazuje kampania medialna promująca szczepienia. Ponad połowa niezdecydowanych i 2/3 przeciwników szczepień rzadko lub wcale nie śledzi doniesień na ten temat, otwarcie deklarując zmęczenie nimi – mówi Agnieszka Wincewicz-Price, kierownik zespołu ekonomii behawioralnej Polskiego Instytutu Ekonomicznego.