Zakończyło się postępowanie wyjaśniające w sprawie policjantów, którzy oddali strzały podczas interwencji w Rymaniu – informuje tvn24.pl. Przypomnijmy, że do sytuacji doszło pod koniec lutego br., gdy 37-letnia kobieta prowadząca samochód wjechała w budynek stacji paliw, a następnie uciekła z miejsca wypadku.

O niecodziennym zdarzeniu dowiedzieliśmy się z filmiku, który z zajścia na stacji paliw nagrali świadkowie i umieścili go w internecie. Materiał przedstawia irracjonalne zachowanie jednej z klientek stacji, która przebijając samochodem ścianę budynku stacji, wjechała nim do środka. Gdy obecni na miejscu funkcjonariusze policji pobiegli za nią, ta z impetem na biegu wstecznym wyjechała samochodem na zewnątrz, dojeżdżając do dystrybutora paliw. Kilka sekund później kobieta z piskiem opon opuściła teren stacji.

To właśnie podczas tej pamiętnej interwencji policji, świadkowie całego zdarzenia zachęcali funkcjonariuszy, by “strzelali w opony” oraz “nie strzelali w instrybutor”.

Już na początku marca, gdy interwencja policji ujrzała światło dzienne, wydział kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie zapowiedział kontrolę.

Jak informuje portal tvn24.pl, zakończone zostało postępowanie wyjaśniające w sprawie dwóch policjantów, którzy pod koniec lutego interweniowali wobec kobiety na stacji benzynowej w Rymaniu. Informację tę potwierdziła w rozmowie z portalem pod. insp. Alicja Śledziona, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

Policjanci ponieść mają “konsekwencje dyscyplinarne” bo podczas postępowania wyszło na jaw, że zawiodła komunikacja wewnętrzna patrolu z dyżurnym jednostki oraz wadliwie wykonano zapis na temat interwencji w notatniku służbowym.

To może Cię zainteresować:  Masz w domu taka szufladę wypełnioną reklamówkami? Pokochasz tę sztuczkę!

O zarzutach przedstawionych przez Prokuraturę Rejonową w Kołobrzegu 37-letniej Polce mieszkającej w Holandii, która w noc z 27 na 28 lutego wjechała samochodem w budynek stacji paliw w Rymaniu, poinformował na początku marca PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.

Podał, że trzy zarzuty sformułowane zostały w oparciu o pięć artykułów Kodeksu karnego. – Pierwszy dotyczy uszkodzenia mienia o łącznej wartości 20 tys. zł, na skutek wjechania samochodem marki bmw w budynek stacji paliw. Jednocześnie, uszkadzając konstrukcję budynku, doprowadzając do oderwania się jej elementów, podejrzana naraziła na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dwie pracownice stacji i funkcjonariusza policji – powiedział prok. Gąsiorowski.

37-latka usłyszała także zarzut wywierania wpływu na czynności policji. Miała przemocą, uderzając lusterkiem samochodu, zmusić funkcjonariusza do zaniechania próby jej zatrzymania oraz nie wykonać polecenia zatrzymania się do kontroli drogowej. Kobieta jest także podejrzana o posiadanie nieznacznej ilości marihuany. Po całej akcji sama zgłosiła się na komisariat w Koszalinie.

Najwyższa kara, jaka grozi za popełnienie poszczególnych czynów to odpowiednio do trzech i pięciu lat pozbawienia wolności.