Choć od katastrofy w Czarnobylu minęło już 35 lat, okazuje się, że reaktor wciąż stwarza zagrożenie. Najnowsze pomiary budzą niepokój. Jeśli naukowcy nie zareagują szybko, może dojść do kolejnej katastrofy.

Reaktor w Czarnobylu znajduje się pod specjalną kopułą zabezpieczającą. Jednak to, co dzieje się pod nią wciąż nie daje o sobie zapomnieć. Od 35 lat naukowcy regularnie dokonują pomiarów, by mieć sytuację pod kontrolą. Jednak najnowsze raporty budzą niepokój. Portal New Scientist informuje, że nastąpił skok reakcji jądrowych w niedostępnej komorze zniszczonego kompleksu.

Podejrzewa się, że winny może być podreaktor 305/2. Jedna z jego komór jest najprawdopodobniej pełna materiału radioaktywnego. Niestety, naukowcy nie mają pewności co do jego zawartości, od czasu wybuchu nikt jeszcze nie mógł zbliżyć się do tego miejsca bez ryzykowania zdrowia.

Emisja neutronów z podreaktora 305/2 wzrosła od 2016 roku o 40 proc. Emitują je pluton lub uran. Dojść może do innych niekontrolowanych reakcji, które w skutkach mogą być tragiczne. By spowolnić procesy, potrzebne są ogromne ilości wody. Niestety, betonowa struktura nad reaktorem wysusza to miejsce.

To może Cię zainteresować:  Mąż nagrał, jak polska blogerka znęca się nad córką. „Zamknij się k****, siedź tam”