W Skórzewie pod Poznaniem doszło do skandalu. Proboszcz miał wydać “cennik”, związany z pierwszą komunią św. Okazuje się, że sakrament jest, krótko mówiąc, kosztowny.

Lista komunijnych wydatków jest długa, a sam sakrament… kosztowny. Parafianie ze Skórzewa pod Poznaniem oniemieli, gdy dostali “cennik” usług, związanych z sakramentem.

Na samej mszy świętej się nie kończy. Przystępujące do komunii św. dzieci muszą mierzyć się z 10 mszami. Ich rodzice natomiast z wydatkiem 2 tys. zł, czyli 200 zł za jedno nabożeństwo.

Długa lista wydatków

Do tego dochodzą inne wydatki. Koszt organisty to tysiąc złotych, dekoracje z kolei – 3 tys. zł. Ksiądz zażyczył sobie również prezenty dla parafii: dębowy krzyż za 11 tys., posrebrzany i pozłacany krzyż, który znajdzie się nad tabernakulum w kościele za około 4,5 tys. zł, oraz figurka Pana Jezusa za 1,6 tys. zł. Z tego wynika, że same prezenty to ponad 17 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że do komunii w tej parafii przystąpi 175 dzieci, cena “od dziecka” to 100 zł.

Do sprawy odniósł się sam proboszcz. Przyznaje, że nie prosi o pieniądze, a wyliczenia są prywatnymi wyliczeniami rodziców.

o są wewnętrzne wyliczenia, które sporządziły trójki klasowe. To rodzice zrobili taki bilans. Wbrew opiniom to nie są wskazania proboszcza. My o nic nie prosiliśmy – mówi ks.Marek Niemir.
Zgodnie z tradycją, rodzice dzieci pierwszokomunijnych przygotowują prezent. Ksiądz twierdzi jednak, że nie jest on dla niego, a dla całej parafii.

To może Cię zainteresować:  Odprowadziła synów do szkoły. Przy innych matkach westchnęła z ulgą, że pozbyła się dzieci

Przecież przy krzyżu będą się modlić wszyscy. Jeśli rodzice by z tego zrezygnowali, nikt na nikogo by się nie obraził. Nie wołamy o żadne pieniądze – zapewnia duchowny.

Jeśli nawet odjąć koszt ok. 100 zł od dziecka za prezent dla parafii, wciąż pozostałe wydatki są ogromne. A przecież do tego wszystkiego dochodzi przyjęcie pokomunijne i prezent dla dziecka.