Matce pękała skóra, dziecko ze zniekształconą główką zmarło po półgodzinie życia. Ginekolog-położnik opisała w internecie historię kobiety zmuszonej do porodu śmiertelnie chorego dziecka. „Kaju Godek, możesz być z siebie dumna” – skomentowała gorzko.

„Cały jej świat rozpadł się”. Lekarka prowadząca na Instagramie profil „Położnik bez lukru” opowiedziała historię kobiety, która w 18. tygodniu ciąży dowiedziała się o wadzie letalnej płodu. Według prognoz dziecko miało umrzeć w czasie porodu lub krótko po nim.

Wspaniałomyślny TK odebrał Jej szansę na zakończenie ciąży. A nie każda kobieta ma w sobie siłę i zasoby finansowe na wyjazd za granicę. Była silna i dumna. Powiedziała, że da radę. Urodzi i pochowa dziecko – relacjonuje lekarka.

Ciężarna przyjeżdżała na wizyty kontrolne co dwa tygodnie. Wada płodu uniemożliwiała mu połykanie płynu owodniowego. Narastało wielowodzie, czyli sytuacja, w której organizm matki produkuje za dużo wód płodowych. Przez to pacjentce pękała skóra na brzuchu. Na poród ciężarna pojechała do szpitala w innym mieście, gdzie było miejsce w hospicjum.

Poród był bardzo traumatyczny. Obwód zniekształconej główki miał 39 cm [obwód główki noworodka powinien wynosić 34-35 cm – przyp. red.]. Długi drugi okres porodu, nacięcie krocza, krwotok, przetaczanie krwi. Synek zmarł po 30 minutach. Kaju Godek, możesz być z siebie dumna – skwitowała gorzko lekarka.

Na wizytę kontrolną 14 dni po porodzie przyszedł „cień kobiety”. Oprócz traumy psychicznej pacjentka cierpiała z powodu rany krocza, którą lekarze zaszyli z pomocą nieodpowiednich nici, „zupełnie wbrew anatomii. Ohydnie. Niechlujnie. Dramatycznie krzywo”.

To może Cię zainteresować:  COVID-19 utrzymuje się w organizmie po wyleczeniu. Jakie narządy atakuje najczęściej?

Spytała, dlaczego ma 2 dziurę obok wejścia do pochwy? Z tej dziurki (odcinek 2 cm) wyciągnęłam po 14 dniach… 12 pełnych szwów chirurgicznych z węzłami. (…) Na studiach uczy się cyklu Krebsa ale nikt nie uczy jak szyć, czym szyć dany rodzaj rany, kiedy zdjąć szwy, jak leczyć rany powikłane… – podsumowała lekarka.