To będzie wzruszająca historia mężczyzny, który zrobił wszystko co mógł dla swoich córek. Nieraz płakał z bezsilności ale nigdy się nie poddał.

“Nigdy nie powiedziałem moim dzieciom o mojej pracy. Nie chciałem, by się musiały przeze mnie wstydzić. Kiedy się dopytywały, nalegały mówiłem, że jestem robotnikiem. Każdego dnia zanim wróciłem do domu, myłem się w publicznej toalecie, by zmyć zapach i widoczne ślady mojej pracy. Żeby nie mogły się domyślić. Z powodu mojej pracy ludzie zawsze mną pomiatali. W ich oczach i słowach czułem pogardę i poczucie wyższości. Nie chciałem, by poczuły to moje córki. Pragnąłem dla nich lepszego losu. Posłać je do szkoły, wykształcić, by ludzie odnosili się do nich z godnością. Zainwestowałem każdego pensa w dzieci. Nigdy nie kupiłem sobie koszuli. Najważniejsze zawsze były książki. Szacunek to wszystko czego dla nich pragnąłem. Sam nigdy go nie doświadczyłem. Byłem sprzątaczem ulic.

Ale pewnego dnia tuż przed terminem opłaty za studia najstarszej córki uświadomiłem sobie, że nie zgromadzę wystarczających pieniędzy. Mimo, że pracowałem w nadgodzinach, części pieniędzy wciąż brakowało. Straciłem nadzieję i zapał. Tego dnia nie mogłem pracować. Siedziałem na stosie śmieci i płakałem…

Współpracownicy patrzyli na mnie ale nikt do mnie nie podszedł. Patrzyli ze współczuciem na moje cierpienie i bezradność. Nie udało mi się. Byłem zdruzgotany myślą, że będę musiał spojrzeć w oczy córki i powiedzieć jej, że nie mam pieniędzy na opłatę, a jej przyszłość widziałem najczarniejszych barwach…

To może Cię zainteresować:  "Musimy go powstrzymać". WHO potwierdza, co znaleziono w Afryce

Wtedy przyszli do mnie wszyscy koledzy sprzątacze. Jeden zapytał czy uznaję ich za braci. Zanim zdążyłem odpowiedzieć wręczyli mi swoje dniówki. Gdy próbowałem odmówić powiedzieli: „My będziemy głodować jeden dzień ale ona będzie mogła przez to mieć lepszą przyszłość”. Nie mogłem odmówić…

Ale tego dnia nie wziąłem prysznica przed powrotem do domu. Wróciłem jako sprzątacz.

Już się nie wstydziłem. Byłem dumny z siebie i moich braci.

Moja córka szybko skończyła uniwersytet. Teraz pracuje a mnie już nie pozwala pracować. Sama utrzymuje mnie i opłaca czesne swoich sióstr. I często zabiera mnie do mojej dawnej pracy. Zawsze przygotowuje wtedy dużo jedzenia dla wszystkich. Śmieją się i pytają dlaczego wciąż przychodzi ich karmić. A moja córka odpowiada: Wy głodowaliście tamtego dnia dla mnie, bym mogła stać się tym, kim dziś jestem…

Dziś nie czuję się biednym człowiekiem. Kto ma takie dzieci, nie może być biedny. Idris.”