Dwoje młodych ludzi w Serbii zrobiło coś niezwykłego – na chwilę „zatrzymali czas” i zjednoczyli ludzi w samym środku chaosu. Podczas parady równości, otoczona aktywistami, prawicowymi ekstremistami i kordonem policji para po prostu… zatańczyła tango.

Podczas odbywającej się w Belgradzie parady równości Darko Dožić i Marija Šćekić na chwilę odwrócili uwagę wszystkich od dzielących społeczeństwo konfliktów.

Pośród dziesiątek policjantów, prawicowych ekstremistów i uczestników parady dwójka młodych ludzi włączyła muzykę i zatańczyła tango. Setki oczu ze zdumieniem i zachwytem obserwowały taneczny popis, a nagranie ze zdarzenia stało się hitem internetu

W rozmowie z serbskim portalem „Blic” Darko Dožić, właściciel szkoły tańca „Tango naturale” w Belgradzie, zdradził kulisy inicjatywy. Mężczyzna przyznał, że była to delikatna prowokacja i zaproszenie do zastanowienia się nad dzisiejszym światem i nad tym, co w życiu jest ważne.

Każdy na swój sposób interpretował nasz taniec przed kordonem policji, patrząc na niego przez własny pryzmat… Co chcieliśmy powiedzieć? Chcieliśmy, żeby ci faceci, którzy byli przed nami i wszyscy, którzy nieśmiało obserwowali to z boku, zobaczyli inny świat. Świat, do którego nie są przyzwyczajeni. Kreatywność, spotkanie w uścisku, wsparcie, inspirację, odkrywanie siebie i innych – naprawdę ważne rzeczy, które większość ludzi uważa za mniej ważne – powiedział tancerz.

Darko tłumaczył, że jego zamiarem było zaprezentowanie „miejsca”, w którym „możemy się spotkać, a nie rozstać”. Sytuacji, w której ludzie bardziej interesują się tym, co ich łączy, a nie co dzieli i mimo różnic w światopoglądzie pozostają „tylko” ludźmi. – Apelowaliśmy o uścisk i wspólnotę, a nie o wyobcowanie i nienawiść do innego i nieznanego – wyznał mężczyzna.

To może Cię zainteresować:  Lekarze ostrzegają: oto dlaczego pod żadnym pozorem nie powinieneś spać na prawym boku.

Tango reprezentuje bardzo ważne rzeczy, których wszyscy rozpaczliwie potrzebujemy – żandarmi, aktywiści LGBT, antyszczepionkowcy i antyglobaliści… Wszyscy, którzy tego dnia mieli swoje zgromadzenia. I wszyscy przypadkowi przechodnie, którym w sobotę było trudniej poruszać się po mieście. Nie opowiadam się po żadnej ze stron konfliktu. Była to reprezentacja czegoś „trzeciego” – ujawnił Darko.