Moja babcia zawsze powtarzała, że w życiu nie ma nic gorszego, niż pochować własne dziecko. Przecież nie taka powinna być kolejność. Zrozumieć ten ogromny ból może tylko ten kto go doświadczył.

Casey i Ben Daggett z Fairport ze swoją córeczką Zoey starali się żyć pełnią życia każdego dnia. wiedzieli, że jest ona nieuleczalnie chora i prędzej czy później odejdzie. Ciężko pogodzić się z taką myślą. Serce pęka na samą myśl, że wiesz, że niedługo najukochańsza osoba odejdzie i już nigdy więcej nie zobaczysz jej uśmiechu, kolejnego osiągnięcia w życiu, nie możesz być świadkiem dorastania tej małej ukochanej istotki.

Rodzice Zoey zauważyli, że jej paluszki zaczynają sinieć, a ona sama  robiła się coraz bardziej blada. Wtedy już wiedzieli, że to ostatnie chwile jej życia. Nad ranem przyszły pielęgniarki. Rodzice wzięli dziewczynkę w swoje ramiona i jak wspominają, po prostu z nią siedzieli…

2 lata przed śmiercią Zoey zdiagnozowano u niej rozproszonego, wewnętrznego glejaka pontonowego (DIPG). Miesiąc przed śmiercią dziewczynka przestała reagować na leczenie.

Rodzina spędziła z nią ten ostatni dzień oglądając ulubione filmy Zoe i słuchając muzyki. Podczas oglądania jednego z ulubionych filmów: „Harry Potter i Więzień Azkabanu” Zoey odeszła na zawsze.

Rodzina wrzuciła do sieci to ostatnie zdjęcie z opisem:

„O 4:17 nad ranem 4 lipca 2018 roku córka, którą nazwaliśmy Zoey Catherine Daggett, przerwała swoje cierpienie i opuściła swoje piękne ciało. Przybyła na ten świat w dniu 17 listopada o godzinie 21:17, wywołując zamieszanie swoją niesamowitą osobą. Niestety bardzo szybko pozbawiła nas tej radości. Zoey była pełna życia, odwagi i szczęścia i wiemy, że była kochana przez wiele osób. Prosimy o modlitwę”

To może Cię zainteresować:  Umarł samotnie w domu opieki. Pielęgniarki myślały, że nie zostawił po sobie nic wartościowego…