Wstrząsające sceny rozegrały się w nocy z 14 na 15 listopada w Brazylii. 21-latka została zamordowana przez ludzi, z którymi wcześniej imprezowała. Jednemu z uczestników zabawy miało nie spodobać im się, że dziewczyna oskarża go o przemyt narkotyków.

Ciało 21-letniej Amandy Albach znaleziono 3 grudnia na plaży w miejscowości Santa Catarina na południu Brazylii. W związku z zaginięciem dziewczyny aresztowano wcześniej dwóch mężczyzn i kobietę. Jeden z podejrzanych przyznał, że cała trójka zamordowała Amandę, każąc jej wcześniej wykopać własny grób.



Szokujące morderstwo w Brazylii. 21-latka wykopała własny grób
21-latka była poprzednio widziana na imprezie w pobliskim mieście Florianopolis. Miała pojechać tam na urodziny jednego ze swoich przyjaciół.

Uczestnicy przyjęcia zeznali, że Amanda opuściła imprezę w nocy. Twierdzą, że od tego czasu nie mieli z nią kontaktu – opisuje prawnik rodziny ofiary Michael Pinheiro.

Policja znalazła jednak niespójności w zeznaniach imprezowiczów. Skłoniło to śledczych to podejrzeń, że część uczestników przyjęcia mogła być zamieszana w tę sprawę.

Około 20:40 Amanda wysłała wiadomość głosową do rodziców. Powiedziała, że wróci do domu o świcie. Od tego czasu jej telefon był wyłączony – podkreśla adwokat.

Rodzice 21-latki twierdzą, że głos ich córki na nagraniu był „bardzo dziwny”. W tle słychać było wiatr. Jeden z podejrzanych przyznał, że do morderstwa doszło niedługo po wysłaniu wiadomości.

Zatrzymany miał czuć się źle z tym, że Amanda opowiedziała innym, że był zamieszany w handel narkotykami. Dziewczyna miała także rozesłać znajomym jego zdjęcia z bronią palną. Dlatego postanowił odebrać 21-latce życie – opisuje Bruno Fernandes z policyjnego wydziału kryminalnego.
W sprawie wciąż toczy się śledztwo. Nie jest jasne, czy troje niewymienionych z nazwiska podejrzanych usłyszało już zarzuty.

To może Cię zainteresować:  Tajemniczy ruch na Kremlu. W Rosji zaroiło się od spekulacji