Jarosław Kaczyński ocenił, że trzeba zrobić wszystko, co jest realnie możliwe, żeby ograniczyć skutki piątej fali pandemii koronawirusa. – Dziś stoimy przed kolejnymi decyzjami – zapowiedział, pytany o ewentualne nowe obostrzenia. 

Jarosław Kaczyński pytany przez „Sieci” o kwestię COVID-19 i zarzuty dotyczących braku konsekwencji przy wprowadzaniu obostrzeń, podkreślił, że „na każdym etapie rząd robił wszystko z najlepszą wolą, kierując się dostępną wiedzą, zapewne też nie unikając błędów”.

Kaczyński o obostrzeniach: stoimy przed kolejnymi decyzjami
Prezes PiS stwierdził, że do Polski zbliża się piąta fala pandemii. – Dziś stoimy przed kolejnymi decyzjami, bo trzeba zrobić wszystko, co jest realnie możliwe, żeby ograniczyć jej skutki – powiedział Kaczyński. Jak dodał, sytuację pogarsza fakt nowej mutacji wirusa ( Omikron – przyp.red), „bardzo zaraźliwej, choć wedle doniesień ze świata mniej zjadliwej”.

Pytany, jak daleko idące obostrzenia, choćby dotyczące szczepień, byłby gotowy zaakceptować, Kaczyński odparł: „Panowie, to nie ma najmniejszego znaczenia, co ja byłbym gotów zaakceptować. Pytanie kluczowe dotyczy tego, co jest możliwe w parlamencie, co może wykonać aparat państwowy”. Podkreślił, że walka z pandemią jest dziś sprawą pierwszorzędnego znaczenia.

– Zgadzam się tu trochę i wyjątkowo z moim ekskolegą Ludwikiem Dornem, który napisał w ”Polityce”, że brak ostrej walki z pandemią jest osłabianiem wspólnoty narodowej. Zapomniał tylko dopisać, kto tę wspólnotę od lat bardzo konsekwentnie niszczy, o zjawisku totalnej opozycji, o ojkofobii i odrzuceniu przez jego obecnych protektorów podstawowych zasad demokracji i praworządności – powiedział szef PiS.

To może Cię zainteresować:  Zaskakujące plotki o Szumowskim. To "dzieje się po cichu i bardzo szybko"

– Zasada, że tylko my mamy prawo do rządzenia, i druga – nas prawo nie obowiązuje, głoszone i praktykowane przez PO i jej sojuszników – to właśnie to. Gdyby opozycja była, można rzec, normalna, możliwości naszego państwa, mimo jego mankamentów, byłyby znacznie większe – ocenił wicepremier.