37-letnia Agnieszka, która była w ciąży bliźniaczej, zmarła 25 stycznia. Rodzina oskarżyła lekarzy, że zwlekali z usunięciem obumarłych płodów, przez co wdała się sepsa i 37-latka zmarła. Szpital w oświadczeniu poinformował, że czekano na obumarcie drugiego z bliźniąt, a gdy to nastąpiło, natychmiast przystąpiono do procedury usunięcia ciąży. Wskazano również, że stan pacjentki pogorszył się po zakażeniu koronawirusem.

Śmierć ciężarnej Agnieszki T., która była w ciąży bliźniaczej, wywołała oburzenie. Rodzina oskarża lekarzy, że na czas nie usunęli obumarłych płodów i wskazuje na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który 22 października 2020 roku niemal całkowicie zakazał aborcji. 

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Częstochowie opublikował oświadczenie w sprawie śmierci kobiety. “Po tym jak nastąpił zgon pierwszego dziecka (w dniu 23 grudnia 2021 roku) przyjęte zostało stanowisko wyczekujące, z uwagi na to że była szansa, aby uratować drugie dziecko. Pomimo starań lekarzy doszło do obumarcia również drugiego płodu” – poinformował szpital. Przekazano również, że decyzja o usunięciu płodów zapadła natychmiast po śmierci drugiego z bliźniaków. Według rodziny lekarze zwlekali dwa dni.

Śmierć Agnieszki w bliźniaczej ciąży. Szpital w Częstochowie wydał oświadczenie
„Lekarze rozpoczęli indukcję mechaniczną i farmakologiczną. Pomimo zastosowania wyżej wymienionych środków brak było odpowiedzi ze strony pacjentki pod postacią rozwierania się szyjki i skurczów macicy. W dniu 31.12.21 r. stało się możliwe wykonanie poronienia. Zabieg przeprowadzono w znieczuleniu ogólnym” – czytamy w oświadczeniu szpitala. „Ostatecznie wykonana została indukcja farmakologiczna i mechaniczna poronienia, która trwała dwa dni” – poinformowała dyrekcja.

To może Cię zainteresować:  Nowy trend w rządzie Morawieckiego. Ile płacimy za kurtki polityków?

Szpital wskazał, że kobieta była zakażona koronawirusem. „W dniu 23.01.2022r. nastąpiło nagłe pogorszenie jej stanu zdrowia (duszność, spadek saturacji). Pacjentkę zaintubowano. Wykonano szereg kolejnych badań, na podstawie których stwierdzono cechy zatorowości płucnej i zmiany zapalne. Wykonano wymaz w kierunku SARS-COV II – wynik był pozytywny. Stan pacjentki cały czas pogarszał się. Lekarze podejmowali wszystkie możliwe działania, których celem było uratowanie pacjentki”. 

Według rodziny kobieta zapadła na sepsę, ale szpital tego nie potwierdził. „Badanie CRP (na obecność białka C-reaktywnego – w przypadku stężenia 500 mg/l można mówić o sepsie – przyp. red.) wykonywane było 13 razy. Najwyższe stężenie CRP odnotowane zostało w dniu 31.12.21r. i wynosiło 66.50mg/l, po czym nastąpił spadek wartości. Prowadzona była antybiotykoterapia i heparynoterapia” – przekazał szpital.

Szpital zaprzeczył również, że nie informował rodziny o leczeniu lub utrudniał kontakt z pacjentką. „Kontakt z rodziną pacjentki po jej zgłoszeniu się do oddziału był utrzymywany. Rodzina miała również możliwość kontaktu z pacjentką. Szpital podjął w tym zakresie działania przy zachowaniu obostrzeń wynikających z pandemii, które pomogły w kontakcie rodziny z pacjentką” – czytamy.

23 stycznia nastąpiło zatrzymanie akcji serca, ale kobietę skutecznie reanimowano. Dzień później Agnieszka T. była już w stanie agonalnym. Bliscy załączyli nagranie 37-latki leżącej w szpitalu. Przewieziono ją do szpitala w Blachowni, w którym wydano rodzinie dokumentacje medyczną. 25 stycznia Agnieszka T. zmarła w szpitalu w Blachowni. Osierociła troje dzieci. Sprawę badają szpitale, w których kobieta była leczona, a także częstochowska prokuratura.

RadioZET.pl