Wojna w Ukrainie trwa już dwa tygodnie. Wobec niezadowalających Putina postępów armii i niemożności zajęcia Kijowa, rosyjski prezydent może przekroczyć kolejną „czerwoną linię”. Biały Dom ostrzega o możliwości sięgnięcia przez Rosję po broń masowego rażenia – broń chemiczną.

Amerykanie ostrzegają przed możliwymi czarnymi scenariuszami wojny w Ukrainie. Rzeczniczka prasowa Białego Domu, Jen Psaki, poinformowała, że Rosja może sięgnąć po broń chemiczną lub biologiczną i „wszyscy powinni mieć się na baczności”. Warto przypomnieć, że przed wybuchem wojny Kreml stosował fałszywe oskarżenia o rozwijaniu przez Ukrainę produkcji broni chemicznej.

Jeden z urzędników amerykańskiej administracji, cytowany przez BBC, dodał, że „są poważne powody do niepokoju”. Psaki z kolei mówiła, że Rosjanie mogą sięgnąć po broń niekonwencjonalną (należy do niej broń atomowa, biologiczna i chemiczna). Może też wykorzystać do jej użycia operację „fałszywej flagi” polegającą na podszywaniu się żołnierzy lub służb rosyjskich pod inne formacje, np. ukraińskie.

Trzeba pamiętać, że Rosja jest jednym z krajów posiadających broń chemiczną. A wspierany przez nią reżim Baszara al-Assada używał gazów bojowych podczas wojny w Syrii. W 2013 r. miał miejsce atak gazowy w Ghucie, gdzie liczba ofiar mogła sięgnąć nawet ponad 1800 osób, oraz w 2017 i 2018 r. Czy Kreml może się zdecydować na tak radykalny krok?

Mam nadzieję, że nie. Ale powraca opowieść o szczurze: zagoniony w róg pokoju, bez szans na rejteradę, rzuca się do gardła, licząc się ze śmiercią. Jeśli mu zostawisz drogę ucieczki, nie podejmie walki. To opowieść powtarzana przez Putina, z czasów jego młodości w Petersburgu. On zaczyna być zaganiany do rogu – mówi o2.pl były polski dyplomata, Andrzej Olborski.

Dodaje również, że w jego ocenie celem minimalnym Rosji, obok domknięcia kontroli nad Ługańskiem i Donieckiem, jest połączenie lądowe z Krymem.

Miasta na celowniku?

Zagrożenie może być realne. Jeden z rozmówców o2.pl mówi o trzech możliwych celach ewentualnego ataku. Chodzi o miasta Kijów, Mariupol i Odessa. Inny dodaje, że miedzy wymienionymi ośrodkami sens – z militarnego punktu widzenia – miałoby uderzenie na Mariupol, będący ważnym punktem obrony na południu kraju.

Użycie broni chemicznej zabronione jest na mocy Konwencji o Zakazie Broni Chemicznej. Została ona podpisana w 1993 r. Jednym z sygnatariuszy była Rosja. Trudno jednak oczekiwać, by w razie braku militarnego sukcesu w Ukrainie kraj ten oglądał się na podpisane i ratyfikowane konwencje międzynarodowe.

To może Cię zainteresować:  Pogrzeb 33-latki. Myślała, że się przeziębiła. Osierociła dzieci.

Broń chemiczna jest jednym z najstraszliwszych wynalazków ludzkości. Używana była m.in. w czasie pierwszej wojny światowej, pod Ypres, kiedy żołnierze niemieccy użyli iperytu przeciwko Brytyjczykom.

Broni gazowej używał m.in. Saddam Husajn. W marcu 1988 r. wojska irackie zbombardowały mieszaniną kilku gazów bojowych kurdyjskie miasto Halabdża. Do ataku użyto tabunu, somanu, iperytu i gazu VX. Trzy z nich to gazy paralityczno-drgawkowe, opracowane w latach 30. ubiegłego wieku w Niemczech.

Mieszkańcy Halabdży, którzy przeżyli atak, wspominali po latach, że czuli w powietrzu zapach słodkich jabłek. W wyniku bombardowania zginęło wtedy około 5 tys. osób. Wielu z nich przez długie lata cierpiało na różne schorzenia i zaburzenia, ponieważ użycie gazów bojowych powoduje długotrwałe skutki dla organizmów żywych. Husajn miał używać broni chemicznej także podczas wojny iracko-irańskiej, toczącej się przez całą niemal ósmą dekadę XX w. Produkcja broni chemicznej miała też być powodem drugiego uderzenia na Irak, w 2003 r.

Gazu VX użyto zaś m.in. do zabójstwa Kim Dzong Nama. Brat dyktatora Korei Północnej, Kim Dzong Una, został otruty przez dwie kobiety na lotnisku w malezyjskim Kuala Lumpur. Prysnęły mu one trucizną w twarz. Mimo pomocy medycznej Kim Dzong Nam zmarł niedługo po ataku.

Broń z piekła rodem

Gazy bojowe to jedna z najniebezpieczniejszych rodzajów broni. Najgroźniejsze z nich, opisane wyżej gazy paralityczno-drgawkowe, mają postać bezbarwnych, bezwonnych cieczy. Łatwo wchłaniają się przez skórę i drogi oddechowe, a do zabicia człowieka wystarczą ułamki gramów.

Działają na ośrodkowy układ nerwowy, blokując przesyłanie impulsów nerwowych, co powoduje śmierć w wyniku uduszenia. Śmierć poprzedzają silne drgawki mięśni, a objawami zatrucia są m.in. zwężenie źrenic, bóle oczu, duszności, pieczenie czy ślinienie się lub wystąpienie piany na ustach. Tak wyglądały m.in. ofiary ataku gazowego w Ghucie.

Cięższy od powietrza gaz słał się przy ziemi. Wiele osób, które bojąc się nalotu bombowego, uciekało do schronów, padło jego ofiarą właśnie tam. Neutralizacja skażeń gazami bojowymi jest trudna i czasochłonna.

Za wykrycie, rozpoznanie i neutralizację skażeń odpowiadają wojska chemiczne. W Wojsku Polskim są to np. 4. pułk chemiczny z Brodnicy i 5. pułk chemiczny z Tarnowskich Gór. Neutralizacja skażenia gazem jest długa i czasochłonna. Swoje jednostki mają także Siły Powietrzne i Marynarka Wojenna. Żołnierze w swoich zestawach pomocy medycznej mają także odtrutki. Należą do niech atropina. Odtrutki te podawane są przy pomocy specjalnych, automatycznych ampułkostrzykawek.