Pięcioletnia Tasia z Ukrainy wraz ze swoją matką Ludą, miesiąc temu uciekła przed wojną do Crotone we Włoszech. W niedzielę dziewczynka zginęła w dramatycznych okolicznościach.

Z raportu włoskiej policji wynika, że 5-letnia Tasia przybyła do kraju zaledwie miesiąc temu z mamą, po tym, jak została zmuszona do ucieczki w wyniku rosyjskiej inwazji w Ukrainie.



W minioną niedzielę w miasteczku Cantorato, gdzie 5-latka i jej mama zatrzymała się na farmie u rodziny, doszło do tragedii. Dziewczynka wyszła na spacer ze starszą kuzynką i jej 16-letnim chłopakiem. Grupę idącą wzdłuż drogi zauważył 18-letni kierowca, który poruszał się fiatem doblo wraz z ojcem. Jak podaje włoskie serwis informacyjny Corriere, w pewnym momencie młody kierowca zawrócił i z impetem wjechał w grupę spacerowiczów.

W wyniku wypadku 16-letni chłopak doznał urazu czaszki i różnych złamań, jego dziewczyna nie odniosła żadnych obrażeń. Niestety 5-letnia Tasia, którą 16-latek trzymał na rękach zginęła na miejscu.

Śledczy sprawdzają, czy 18-latek nie miał osobistego sporu z 16-latkiem, który mógł być powodem potrącenia. Podejrzewa się, że mógł działać z premedytacją.

Ojciec kierowcy próbował wziąć odpowiedzialność za atak, mówiąc, że był to wypadek. Śledczy ustalają szczegóły tragedii. Miejscowa policja stwierdziła, że na drodze nie było śladów hamowania.

Młody mężczyzna został aresztowany na polecenie miejscowej prokuratury i oskarżony o zabójstwo.

Burmistrz Crotone, Vincenzo Voce, powiedział, że jest „zdruzgotany” śmiercią Tasi. „Brak słów. Tylko głęboki ból. Ból, który jednoczy całą społeczność miasta” – napisał na Facebooku.

To może Cię zainteresować:  Ksiądz wpadł w szał. Skandal w parafii w Mirkowie