65-letnia Brytyjka Lindsay Sandiford od prawie 10 lat czeka w indonezyjskim więzieniu na egzekucję. Na bardzo surowy wyrok śmierci skazano ją za szmuglowanie narkotyków. Kobieta ma jedno ostatnie życzenie.

Historia Lindsay Sandiford odbiła się szerokim echem na całym świecie. Brytyjka po rozstaniu się z mężem przeprowadziła się do Indii w 2012 roku. 19 maja została zatrzymana na Bali przez policję, która przyłapała ją na szmuglowaniu w walizce kokainy o wartości 1,6 miliona funtów.



Indonezyjskie prawo jest w takich sytuacjach niezwykle surowe. Kobietę na początku 2013 roku skazano na karę śmierci.

Pomimo upływu prawie 10 lat Brytyjka nadal przebywa w więzieniu Kerobokan. Skazana zmieniała swoje zeznania. Pierwotnie mówiła, że do szmuglowania kokainy zmusił ją gang, który groził jej rodzinie. Później przyznała się jednak do współpracy z Julianem Ponderem, brytyjskim handlarzem antyków, zajmującym się również narkotykami.

O pobycie Brytyjki w więzieniu opowiedziała kobieta, która się z nią tam zaprzyjaźniła. Heather Mack spędziła w Kerobokan dziesięć lat za zamordowanie swojej matki. Osadzona stwierdziła, że Sandiford stała się bardzo samotna. Miała mieć też wybuchy agresji.

Ostatnim życzeniem skazanej jest po prostu chęć odejścia z tego świata.

Nie jest to śmierć, którą wybrałabym, ale z drugiej strony nie wybrałabym też umierania w agonii na raka – powiedziała osadzona.

Sposób wykonania kary śmierci w Indonezji jest wyjątkowo brutalny. Sandiford zostanie rozstrzelana przez pluton egzekucyjny. Żołnierze oddadzą w jej kierunku strzały, celując w serce. Jeżeli kobiecie uda się przeżyć, zostanie dobita strzałem w głowę. Termin wykonania wyroku nadal nie jest znany.

To może Cię zainteresować:  "Dziadostwo". Po koncercie TVP widzowie krytykują jedno