Zaledwie 14-letnia dziewczynka z Poznania została zgwałcona i pobita ze szczególnym okrucieństwem przez grupę przestępców za 20 zł długu oraz zepsuty e-papieros. „Gazeta Wyborcza” dotarła do nowych faktów w sprawie. Jak wyglądał ten dzień? Okazuje się, że porwaną 14-latkę przed jeszcze większym dramatem uratował przypadek.

Do szokującego zdarzenia doszło w piątek 22 lipca w Poznaniu. 14-latka została porwana sprzed sklepu przez grupę młodych osób. Zgwałcono ją ze szczególnym okrucieństwem. Motywem miało być 20 zł długu za uszkodzenie elektronicznego papierosa koleżanki.



Porwali 14-latkę spod sklepu. Później urządzili jej piekło

„Wyborcza” odtworzyła dzień z koszmarów. Wszystko zaczęło się obok sklepu Biedronka na osiedlu Przyjaźń w Poznaniu. Nastolatka spędzała czas ze swoim chłopakiem. W pewnym momencie, gdy ten wszedł do sklepu, przyjechało grafitowe bmw.

Dorosła kobieta zawołała 14-latkę i kazała wsiąść do auta. Dziewczynka posłuchała. Kiedy chłopak wyszedł ze sklepu, samochód już odjeżdżał z parkingu. Niestety, nie zdążył zapamiętać numerów rejestracyjnych. Zadzwonił więc do matki 14-latki.

Kiedy usłyszała, co się stało, zaczęła się trząść pośrodku galerii handlowej. Na szczęście pomogła jej inna klientka. Razem z przerażoną matką udała się wprost na komisariat. – Policjant kazał tej pani się uspokoić. Mówił, że na pewno nie mamy do czynienia z porwaniem i córka wieczorem wróci – tłumaczy pani Marta „Gazecie Wyborczej”.

Sprawą zajęli się kryminalni z komisariatu Poznań-Północ. Razem zaczęli poszukiwania dziewczynki. W pewnym momencie do matki zadzwoniła sama 14-latka. Miała krzyknąć do telefonu: „Mamo, mamo! Oni ogolili mi włosy, przypalali papierosem, pobili”.

To może Cię zainteresować:  Dramat Anny Lewandowskiej. Córka trafiła do szpitala

Dramat w Poznaniu. Dziewczynkę uratował przypadek

Funkcjonariusze odnaleźli uprowadzoną 14-latkę półtorej godziny po zgłoszeniu na polnej drodze niedaleko Złotnik. Jak opisuje „Wyborcza”, dziewczynkę uratował przypadek, a może po prostu policyjny instynkt.

Funkcjonariusze zatrzymali sprawców i zaopiekowali się poszkodowaną dziewczynką. Jak opisują, miała opuchniętą twarz, widać było siniaki, zadrapania i rozmazany tusz pod oczami. Nastolatka nie miała brwi oraz włosów na części głowy powyżej czoła.

Gwałcili i nagrywali wszystko telefonem

Ustalono, że oprawcy zgolili jej włosy maszynką. Na polnej drodze rozebrali porwaną, a potem ciągnęli po piasku i kamieniach. Gwałcicielem 14-latki miał być 17-letni Alan, a 39-letnia Paulina K. nagrywała wszystko telefonem.

„Wyborcza” poznała też dalszy los 14-latki. Wyszła ze szpitala po trzech dniach i razem z babcią wyjechała do krewnych za granicą. Wymaga pomocy psychologa. Nikt nie wie, czy we wrześniu wróci do szkoły.

Sprawcom grozi 15 lat więzienia

39-letnia kobieta i jej 17-letni znajomy, który miał uczestniczyć w przestępstwie, zostali zatrzymani. Usłyszeli te same zarzuty. Dotyczą one uprowadzenia i pozbawienia wolności, stosowania przemocy w celu zmuszenia do określonego zachowania, zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem oraz utrwalania przy pomocy telefonu komórkowego treści o charakterze seksualnym. Obojgu grozi kara do 15 lat więzienia. Sąd podjął decyzję o aresztowaniu podejrzanych na trzy miesiące.